niedziela, 14 listopada 2010

HANG DRUM i konfitury

Często wracam wspomnieniami do mojej ostatniej wizyty w Paryżu. Oglądam zdjęcia i zachwycam się nimi na nowo. Tyle ciekawych miejsc, ludzi, historii... Miejsc, do których chce się wracać. Ludzi, za którymi się tęskni. Historii, których nigdy się nie zapomni. Miło jest wspominać tak ciepłe chwile w jesienne, deszczowe wieczory... Przyjemnie jest ponieść się nie tylko obrazom ale i nutom do magicznych zdarzeń... A gdy do obrazów i muzyki dodamy jeszcze odrobinę smaku i zapachu w postaci dobrego sera pleśniowego (niestety nie tak fantastycznie śmierdzącego jak w Paryżu) i Bordeaux to mamy prawdziwą ucztę, gdzie główne skrzypce grają wspomnienia niczym żywe...

***

15 maj 2010. Słońce raczy nas dziś swoim towarzystwem. Paryż wygląda w takie dni pięknie. Spacerujemy i delektujemy się życiem codziennym jakie toczy się na ulicach. Alejki, te mniejsze i większe, prowadzą nas do Katedry Notre-Dame. Popołudniowa pora w sobotni dzień przyciąga w te miejsce dużo turystów i miejscowych. Błękitne niebo pięknie komponuje się z dwiema wieżami.

Nie szczędząc zdjęć, podchodzimy bliżej. W stronę środkowego, największego portalu Sądu Ostatecznego (szerzej o Katedrze Notre-Dame innym razem :)) wabi nas ciepłe, lekko metaliczne brzmienie. Podchodzimy bliżej. Grupka ludzi gromadząca się w określonym miejscu wskazuje nam kierunek skąd płyną dźwięki - niezwykłe przyjemne dla ucha, intrygujące.

Stoimy i słuchamy... Niczym zaczarowane. Instrument na którym grał jeden z braci, bo drugi jak widać na załączonym wyżej zdjęciu zasuwał na gitarze, to HANG DRUM. Dopóki nie zobaczyłam na własne oczy, nie wiedziałam, że taki instrument w ogóle istnieje, a że wydaje z siebie naprawdę fajne brzmienie, postanowiłam sprawdzić z czym to się je :) Wujek Google powiedział mi, że jest to jeden z najmłodszych instrumentów perkusyjnych, choć w ogóle bębna nie przypomina. HANG DRUM wytworzony jest bowiem z dwóch metalowych talerzy połączonych ze sobą krawędziami („ala” UFO ? :)). Wierzchnia część instrumentu posiada wgłębienia i wypustki decydujące o niesamowitej różnorodności tonacji. Instrument ten nie potrzebuje akompaniamentu, gdyż wydaje bardzo szerokie i zróżnicowane spektrum dźwięku, choć w połączeniu z gitarą tworzą niezły duet. Sami posłuchajcie.

Subtelne brzmienie potrafi wprowadzić w niesamowity trans. Głęboki dźwięk bębna sprawia wrażenie jakby wpadał do uszu z każdej strony głowy. W odróżnieniu do standardowych instrumentów perkusyjnych HANG generuje ogromną przestrzeń efektów dźwiękowych. Bardzo fajnie i niszowo... „Confiture de hang” to duet braci (Sylvain - grający na gitarze i Pierre-Yves - grający na HANGU), którzy wydali już swój pierwszy premierowy album (wszystkie utwory na płycie noszą nazwy różnych, przeróżniastych owocowych konfitur :)) Tym sposobem nabyłam pod Katedrą Notre-Dame wspaniałą pamiątkę, do której chętnie wracam, zwłaszcza wtedy gdy wspominam Paryż... Wam też polecam ich skromną ale ciekawą twórczość :)

Więcej o Confiture de hang

P.S. Zdobycie HANGa nie jest wcale prostą sprawą. Instrument ten produkowany jest w Szwajcarii i aby cieszyć się jego posiadaniem trzeba złożyć specjalne zamówienie, gdyż jest on produkowany w wielu skalach. Szacuje się, że na świecie jest około kilka tysięcy sztuk tego instrumentu. Jest on wynikiem długoletnich poszukiwań nad stworzeniem instrumentu, na którym można grać rękoma, a który w swoim brzmieniu przypominałby instrumenty takie jak: Gongi, Gamelan, Ghatam, przeróżne bębny i dzwonki.

10 komentarzy:

  1. Fantastyczna muzyka! :) Bardzo mi się podoba.
    W Paryżu byłam niestety tylko raz i to na krótko, ale mam chęć wybrać się tam jeszcze...
    Będę trochę rzadziej, ale będę tu nadal :)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. uspokoiła mnie ta muzyczka. Paryż znam z opowieści koleżanki ,która od kilku lat mieszka tam na stałe i też jest pod wrażeniem tego miasta.
    a ja ? cóż ciągle przed podróżą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite brzmienie! Dzięki Tobie poznałam coś nowego i zdaje się chwytającego za serce:)

    OdpowiedzUsuń
  4. iw - fajnie, że wpadłaś z odwiedzinami :) A co do Paryża - warto tam wracać ;)

    Di - Paryż, miasto jak każde inne... i jak każde ma swój urok :)

    diuk - cieszę się, że muzyka przypadła Ci do gustu. Gdy słuchałam jej po raz pierwszy, też zrobiła na mnie duże wrażenie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Paryż chciałabym sfotografować w czerni i bieli :) I jakoś tylko nie mogę się zebrać by tam pojechać. Jak zwykle wolałabym spokojnie na własną rękę :) A muzyka mi się podoba. Według mnie jest to instrument, który można kupić w wielu polskich sklepach ;] Bo to po prostu gra na dwóch wokach (połączonych razem) ;]

    OdpowiedzUsuń
  6. :)
    ciekawie brzmi instrument, którego ani widziałam ani słyszałam do dziś
    :)
    Paryż jest jak magnes,
    spędziliśmy rodzinnie calutki słoneczny weekend, ponad 10 lat temu,
    a potem ciekawe doświadczenie, poniekąd kolejne spełnione marzenie;
    dłuższe spotkanie z ciszą tego miasta, przygoda na inny sposób, niebawem

    miłego wieczora

    ps.
    wujek Google? znakomite!

    OdpowiedzUsuń
  7. Och!!! Już Ci zazdroszczę tej muzy...
    Asiu, jak już przesłuchasz wzdłuż i z powrotem to może przyślesz kumpeli jeden wybrany utwór na @, hm? :)
    Smakowite, jak tu siedzę teraz!
    Pozdrowienia:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ula :) Paris na własną rękę tylko i wyłącznie - ewentualnie na rękę kogoś bliskiego (w moim przypadku jest to best frend !) Woka w swym asortymencie kuchennym nie posiadam, ale jeśli kiedyś dorwę, sprawdzę jak brzmi :)

    Di - za pierwszym razem ciszy tego miasta nie doceniłam biegając do Luwru i pod Wieżę Eiffla :) Byłam taka ciekawa wszystkiego, chciałam jak najwięcej zobaczyć, zachłysnąć się... Dopiero kolejna wizyta - Père-Lachaise i Montmartre tym razem bez pośpiechu - sprawiła, że ujrzałam to co wokół sztampowych miejsc :) czyli klimat i urok tego miasta :)

    Kasiu - z przyjemnością Ci coś podrzucę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mmmm... wspaniale... Paryż :)

    OdpowiedzUsuń
  10. paris paris <3
    have i told you that i realy love your comment on my blog! it made me sooo happy! if you want to keep in touch with my blog you can always use blogger, bloglovin, facebook and twitter!

    xoxo from rome
    K.
    http://kcomekarolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)