Był wczesny czwartkowy poranek. Przysłowiowe "jeszcze 5 minut" w jego objęciach zaraz po tym jak zadzwonił budzik w komórce i wstałam skoro świt do pracy. Wszystko i wszyscy wokół jeszcze spali, nawet pies. Nadarzyła się okazja, więc potwierdziłam to co chciałam, to co przeczuwałam od dawna. Podświadomie byłam na to przygotowana, wydawało się to nieuchronne - kwestia czasu w zasadzie, bo przecież on nie potrafi żyć inaczej, tylko w kłamstwie... Lakoniczne wyjaśnienia, wymamrotane przez sen, zupełnie nielogiczne, bez ładu i składu. Kolejne historie pisane na potrzebę chwili. Dość. Ubrałam się, zrobiłam ekspresowy make-up. Poranny chłód dawał się we znaki. Wyszłam zamykając za sobą drzwi i nigdy nie wracając do tego domu, ogrodu, do psa, którego uwielbiałam, do NIEGO... Nawet nie próbował mnie zatrzymać... Z poczucia winy ? Powiedział "wrócimy do tego tematu później", ale wg mnie nie było już do czego wracać. Taksówka zamówiona dzień wcześniej wieczorem, gdy wspólnie oglądaliśmy film i do późnych godzin nocnych śmialiśmy się z głupich komedii już na mnie czekała przed domem, padał deszcz a ja bez odwracania się za siebie wsiadłam do niej i odjechałam. Na chwilę zamrożone emocje dały o sobie znać po niedługim czasie stania w korku. Po moich policzkach spływały łzy, których nie potrafiłam zatrzymać. Nawet nie chciałam tego robić. Miałam gdzieś czy kierowca to widzi, czy nie. Nigdy więcej od tamtego czasu nie zadzwoniłam, nie napisałam, nie odezwałam się do niego. On zresztą podobnie, czemu wcale się nie dziwię, bo też byłoby mi głupio na jego miejscu.
Jak dla mnie zdecydowanie za mało czasu, aby totalnie bez emocji patrzeć wstecz. Przez ten czas funkcjonowałam w zasadzie bez zarzutu, ale nie oszukujmy się, praktycznie tylko dzięki pracy, której miałam ogrom. Zero wylanych łez, smutków topionych w alkoholu, nic... Limit wyczerpałam już wcześniej, gdy zrobił to po raz pierwszy. Tym razem czułam, że to moja dojrzała decyzja, do której co prawda doszłam znosząc wiele, fakt, można było tego wszystkiego uniknąć, ale widocznie tak musiało być (tłumaczę sobie). Zawsze walczę do końca, zwłaszcza gdy w grę wchodzą uczucia, szkoda, że tylko moje...
Wiem ...
CZAS
Mijają 3 tygodnie.
Dziś dostaję od niego jedną, jedyną wiadomość.
E-mail bez konkretniej treści, ale za to z linkiem.
ZAGADKA:
co autor miał na myśli ?
Nie szczędźcie słów.
Każdy punkt widzenia czy interpretacja mile widziane :)
pogubiłam się już w tym wszystkim :/ mam gorączkę i grypę :?
OdpowiedzUsuńmoże autor ma ciebie "na oku" , wie co robisz, gdzie bywasz i z kim ?
pozdrawiam
nie ma pomysłów, to może... kupiłem lornetkę, żeby podglądać moją Bernardetkę ?
OdpowiedzUsuńDi, nie przywiązywałabym uwagi do klipu, bo to raczej nie o niego chodzi :) ale dziękuję za Twoją opinię - pozdrowionka ! :)
OdpowiedzUsuń