niedziela, 7 sierpnia 2011

"... ostatnie wydarzenia dały mi pewność, że nie tylko mogę ale wręcz muszę znaleźć szczęście bez Davida. Nieważne jak bardzo go kocham (a naprawdę go kocham i to bez umiaru), teraz muszę go pożegnać. I muszę dopilnować, żeby to było już na zawsze. (...) Może nadszedł czas, aby przyznać, że nic z tego nie będzie, że powinniśmy przestać mieć nadzieję. (...) Usiłuję zignorować tę część siebie, która marzy, żeby usłyszeć odpowiedź "WRACAJ ! NIE ODCHODŹ ! ZMIENIĘ SIĘ !" (...) Jednak żadne z nas nie jest tym, którego to drugie potrzebuje. (...) Tak będzie najlepiej, wiem to. Wybieram szczęście zamiast cierpienia, wiem, że tak jest. Tworzę przestrzeń, którą nieznana przyszłość wypełni niespodziankami. Wszystko to wiem. A jednak... To przecież David. Utraciłam go na zawsze."

fragment z "Jedz. Módl się. Kochaj"


... i ja również pójdę tym tropem.
Amputacja.

7 komentarzy:

  1. Asiku, dziś mam kolejną rocznicę ślubu. I sama się dziwię,że to już tyle lat. I wierz mi, więcej było w dniu ślubu rozsądku z mojej strony niż namiętności.Byliśmy bardziej parą przyjaciół, co okazało się trwalsze niż namiętności i uniesienia miłosne.Masz 30 lat, coś niecoś w życiu już doświadczyłaś i myślę,że potrafisz odpowiednio wybrać.Jeżeli jego zachowanie, postępowanie itp. budzą w Tobie jakiekolwiek wątpliwości to musisz dobrze przeanalizować to co was łączy. Często "amputacja w porę przeprowadzona ratuje życie" jak powiedział chirurg odcinając pacjentowi prawą rękę. Czasem każda z nas musi być tym chirurgiem by ocalić siebie.
    Trzymaj się dzielnie;)
    P.S.
    Dziękuję za zaproszenie, doceniam to.

    OdpowiedzUsuń
  2. asik :) zgadzam sie zupelnie z anabell, moj zwiazek juz drugi tez byl powiedzmy z wyrachowania, rozsadku,i wszystko jest ok, zrozumienie, szacunek, nie wchodzenie sobie w droge, milosc to nie tylko uniesienia,czy tez burza hormonow, ktora po latach wygasa, zwiazek to przedewszystkim patrzenie w jednym kierunku a jesli nie to przynajmniej zrozumienie i danie swobody drugiej osoby, milosci nie mozna zatrzymac,bo to byloby niewolnictwem,postepuj wg wlasnej intuicji a nie wg.serca przyniesie ci to mniej cierpien w zyciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję, że mnie zaprosiłaś do siebie :) i zgadzam się anabell i jej tekstem o amputacji... swoją drogą... to dobry trop, ten którym zamierzasz pójść. Walcz o swoje szczęście, a nie kieruj się "może" ;)

    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
  4. anabell - trochę minęło zanim dotarło do mnie, że tą decyzją uratowałam siebie :) dziś już potrafię powiedzieć to otwarcie, choć żal w głosie jeszcze gdzieś tam da się zauważyć... Wydaje mi się, że jestem dość rozsądną osobą - naprawdę ! Często jednak gubi mnie serce, którym patrzę na świat częściej niż rozsądkiem... Anyway - amputacja dokonana i na razie nie ma stanu zapalnego, ani zakażenia... i niechaj tak pozostanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. blogniedzielny - to nie jest tak, że kieruję się tylko emocjami, uniesieniami, czy hormonami :) one również grają jakąś rolę w spektaklu jakim jest moje życie, ale nie mają roli pierwszoplanowej :) choć czasem miło jest tam dać się ponieść... co do szacunku i całej reszty - oczywiście się zgadzam, ale właśnie dlatego, że tego zabrakło, po jednej ze stron, nadszedł czas aby podjąć pewne decyzje... a co jeśli intuicja trzyma za rękę serce ? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mała Mi - walczę już jakiś czas... :)) Fajnie, że jesteś !

    OdpowiedzUsuń
  7. To są bardzo trudne decyzje, łatwo tylko się o tym czyta.
    Moje wsparcie jest po Twojej stronie.
    Powodzenia w czyszczeniu miejsca po amputacji...

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)