piątek, 19 sierpnia 2011

Lady in red

Kupiłam czerwoną kieckę.
W TOP SECRET.
Ładnie przylega, podkreśla co trzeba ;)
Ubieram szpilki.
Robię makijaż.
Idę potańczyć.
Odreagować.
Pogadać z psiapsiółką.

ON dzwoni.
Mówi, że tęskni.

Muszę być twarda...

Choć to ciężka walka...

Samej ze sobą...

5 komentarzy:

  1. świetna kiecka , miałam taką "kilka" kilogramów i lat temu, robiłam w niej wrażenie na facetach.
    zazdroszczę ci i lat i wrażenia, jakie wywołasz jako lady in red :)i tak trzymaj , powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Asieńko :)
    Po pierwsze spełnienia wszelakich nawet najbardziej "nie z tej ziemi" marzeń, z okazji pełnego jubileuszu :)
    Po drugie bardzo dziękuję za zaproszenie, które zastało mnie gdzieś po środku Turcji :)
    Po trzecie masz piękną, czerwoną sukienkę i myślę, że i troszkę dobrych przyjaciół, więc głowa do góry :)
    Teraz już będę Cie regularnie czytywać bo w domku już niestety zostaję. Choć po dwóch dniach odpoczynku, znowu gdzieś bym pofrunęła.
    Wiesz, to był pierwszy taki mój wyjazd i czas w którym zapomniałam od tego co przeszłam (wiesz o czym piszę), odpoczęłam... :)
    Ściskam mocno i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uleńko ;)

    Tak rzadko tu bywam, więc wybacz odpowiedź z poślizgiem ! Dziękuję za życzenia :) Cieszę się, że wypoczęłaś - to tak ważne, gdy w życiu dużo się dzieje !!! Czekam w takim razie na fotorelacje z podróży i opowieści tajemniczej treści :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać on nie zasłużył do tego, żeby się chwalić Tobą w tej cudnej kiecce i z Tobą tańczyć :)
    Będzie dobrze, bo to Ty jesteś ważna!

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)