sobota, 15 października 2011

Miałam dziś kalejdoskop snów. Był mój ex, jego dom i ogród. Były studia prawnicze - że niby JA poszłam na prawo ;) Była też śmierć mojego taty. Snów było więcej ale już wszystkich nie pamiętam. Dziwne, bo każdy z innej beczki. Skąd ten kalejdoskop ? Z przemęczenia chyba. Wczoraj po 12 h pracy usnęłam na siedząco, a jeszcze trochę muszę wytrzymać do urlopu. Zawodowo miała być stabilizacja, ale droga do niej jednak się wydłuży.


Po powrocie z tygodniowego wypoczynku spojrzenie na wiele spraw ulegnie zmianie.
Będzie zdrowy dystans, może nowe pomysły na wiele spraw :)

1 komentarz:

  1. 12 godzin pracy ,trzeba mieć kondycję :) ja wysiadam po 6 :D odpoczywaj trochę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)