Uciekłam dziś z domu, w którym zrobiło się za ciasno od tłoczących się w powietrzu myśli. Uciekłam do parku, z nadzieją, że tam mnie oświeci, że znajdę jakieś rozwiązanie dla problemów, które sama sobie tworzę pakując się w dziwne sytuacje. I choć wiem, że rozwiązania są w nas samych, to czasem gubię się i toczę walkę między sercem a rozumem. Wiem, co powinnam, co jest dla mnie dobre a mimo to zbaczam z tego kierunku idąc w ciemny i gęsty las. Nie zawsze potrafię nad tym zapanować i wtedy mogę mieć pretensje tylko do samej siebie. Więc siedziałam na tej ławce w parku... Krokodyle łzy z bezsilności sturlały się po policzkach. Nie wiem jak postąpić i co zrobić. Mam ochotę zamknąć się przed całym światem. Nie chcę o tym rozmawiać, nie chcę o tym myśleć. Jutro poniedziałek - przestanę i wezmę się do pracy. Nic już nie ma. Tylko to, co schowam na zawsze głęboko we mnie...
Tak bywa i wtedy najgorszy jest wlasnie brak zajecia. Ale park i przebywanie z natura wycisza, wiec dobrze, ze ucieklas do parku.
OdpowiedzUsuńJa tez wczoraj bylam w Central Parku, tak pieknie wygladaja pierwsze oznaki jesieni.
Piękna fotografia!
OdpowiedzUsuńPrzerzuć uwagę z myśli na emocje i zobacz jak się nawzajem nakręcają. Wyobraź sobie jakby były małymi dziećmi na karuzeli, które chcą kręcić się bardziej i więcej i więcej. Zobaczyć swoje mysli i emocje jak sie nakrecają, to prawdziwa sztuka i szansa na głebszy oddech. Jestem na dobrej drodze by tak się działo... w kazdej emocjonalnej burzy i zapraszam do wybierania, raz po raz. Razem jest raźniej :)
uściski
ja będę banalna. Czasem zwyczajnie wystarczy poczekać. Rozwiązanie pojawi się - ot tak, pstryk:). Często tak mam. Nadmierne rozkładanie problemu na części pierwsze tylko sytuację nakręca - jak pisze Dorota.
OdpowiedzUsuńAle TY to wszystko wiesz, a my:) tylko potwierdzamy, że idziesz dobrą drogą - tak czuję:)
ja jestem tą , która ma gorzej niż TY, ale wiem żadna pociecha, tylko ja nie poddaję się, ciągle walczę o siebie i śmieję się przez łzy. może kiedyś będziemy szczęśliwe. może samo życie, wspaniała rodzinka i taka piękna fotografia, to szczęście ?
OdpowiedzUsuńStardust - koniec pięknych oznak. Przyszły szare, zimne dni, pełne deszczu. Nawet nie zdążyłam porobić w tym roku jesiennych zdjęć...
OdpowiedzUsuńDorota - dziękuję, fotografia jedyna jesienna jaką udało mi się w tym roku zrobić :)
OdpowiedzUsuńPrzerzucanie uwagi na emocje chyba nie byłoby w moim przypadku dobrym pomysłem, bo to właśnie one najczęściej fundują mi karuzelę, sinusoidę doznań :) Nie mniej jednak... Uporałam się. Wygrał zdrowy rozsądek :)
Iwona - miałaś rację. Wystarczyło poczekać i zadziałało. Rozwiązanie przyszło samo. Zapewne cały czas patrzyło na mnie schowane gdzieś z boku i śmiało się pod nosem z tego, że go nie widzę... ale w końcu je dopadłam. Czasem nie widzimy rzeczy oczywistych :) albo widzimy je innymi niż są w rzeczywistości. Skomplikowane to wszystko, ale właśnie takie jest życie...
OdpowiedzUsuńDi - ja wbrew pozorom tez walczę (czasem sama ze sobą, ale jednak :)). Może kiedyś będziemy szczęśliwe... Chciałabym...
OdpowiedzUsuńPiękny miałaś widok podczas tego spacerku.
OdpowiedzUsuńKiedy nie mogę wytrzymać w domu z myślami, ze zmęczeniem albo z samą sobą, też idę na spacer - pomaga mi się to pozbierać i zauważyć, że świat składa się z większej ilości ludzi i emocji, niż mi się wydaje, kiedy siedzę we własnych 4 ścianach.
Pozdrowienia!