wtorek, 13 grudnia 2011

Burza

Zaczęło się niewinnie. Koleżanka spytała, czy posiadam na stanie jakieś aniołki na zbyciu, bo potrzebuje zaledwie 2 japońce. Miałam. Poleciały więc w dobre ręce. Potem ktoś, gdzieś zobaczył i kolejny z "zapasu" rozwinął skrzydła i opuścił moje gniazdo. Będąc na fali tej dobrej passy, rozpętałam burzę. Na jednym z portali społecznościowych, a udzielam się tylko na jednym, z pewną dozą nieśmiałości zapytałam na forum, czy ktoś nie chciałby obdarować kogoś aniołkiem na święta. Nie spodziewałam się odzewu. Tymczasem posypały się zlecenia. Jest ich tyle, że chyba wezmę urlop w pracy aby je zrealizować. Wyczerpałam już zapasy i czas stworzyć coś nowego. W weekend czeka mnie zatem praca. Cieszę się na to, bo ostatnio narzekałam na brak weny i zamówień :) Na chwilę obecną pomysłów mam tyle, że brakuje mi po prostu czasu na ich realizację, ale oczywiście nie ma paniki. Ze wszystkim dam radę - jak zawsze gdy ma się bata nad sobą w postaci tykającego zegara :) Doba się kurczy a ja coraz bardziej się nakręcam :)

Mam dziś melancholijny nastrój. Spotkania z przyjaciółmi, których dawno się nie widziało, dają mi do myślenia. Uzmysławiają, jak bardzo za nimi tęskniłam i jak świat się zmienia. A może to ja się zmieniam ? A pogoda się nie zmienia i śniegu jak nie było, tak nie ma :(

2 komentarze:

  1. aAAAAAAja tylko zacieram ręce i żebyś widziała mój uśmieszek zadowolenia :) z zaistniałej aniołowej akcji :D czekam na foty :)
    na zdjęciu widać melancholijny nastrój, ale ładnie ci z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Di ;) Jak miło, że jesteś ze mną :) Doceniam doping - jest bardzo potrzebny :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)