Czytam naprawdę niewiele książek. Aby sięgnąć po jakąś pozycję, zazwyczaj muszę usłyszeć bardzo pochlebną opinię kogoś znajomego, coś w stylu "musisz to przeczytać !". Do tej książki droga była długa i zawiła. Któryś ze znajomych "lajknął" całkiem fajne zdjęcie na facebooku, które przykuło moją uwagę przeglądając aktualności na wallu. Tym sposobem trafiłam na oficjalny profil Jonathana Carrolla, nie wiedząc jeszcze kim ów autor jest. Wiele komentarzy, cytatów, treści od samego JC. To, co czytałam i widziałam bardzo mi się podobało. Przejrzałam jego bibliografię. Poczytałam recenzje. Dawno nic nie czytałam, nie licząc "Jedz. Módl się. Kochaj", którą mielę w trakcie podróży krótkich i dłuższych. Spytałam znajomego, który był sprawcą całego zamieszania, którą powieść Carolla czytał i mógłby polecić - "Zaślubiny patyków". Książkę zdobyłam w bardzo krótkim czasie ale z różnych przyczyn (głównie z lenistwa) odłożyłam na półkę, gdzie czekała na lepsze dni. Takie też nadeszły w trakcie mojej choroby. Jak to dobrze, że czasem telewizje kablowe mają przerwy konserwacyjne, awarie itp. bo to właśnie dzięki temu sięgnęłam po książkę. I tu się zaczyna...
Książka wciągnęła mnie do reszty. Wciągnęła na tyle, że całą pochłonęłam w 2 dni. Przeniosła mnie do zupełnie innego świata. Styl w jakim jest napisana sprawia, że z każdym kolejnym słowem chcesz czytać więcej i więcej... Gdy byłam w połowie książki, zastanawiałam się, dlaczego wszędzie mówi się o tym, iż Jonathan Caroll jest twórcą fantastyki. Zrozumiałam to dopiero w drugiej części książki... Niesamowite połączenie magii z rzeczywistością !
Zawsze uważałam, że dobra książka, to taka, która potrafi rozbawić Cię do tego stopnia, że śmiejesz się w głos. Tak też było w tym przypadku ale oprócz śmiechu i wypowiadanych w trakcie czytania słów "o matko !" pojawiły się też łzy. To niezwykłe uczucie, gdy tracisz poczucie czasu, dajesz się zupełnie ponieść losom głównej bohaterki i jedyną rzeczą, która przypomina Ci, że żyjesz tu, a nie tam, są łzy... Gdy po przeczytaniu pierwszej części jesteś tak zaskoczona, że jedyne co robisz, to patrzysz w martwy punkt nasłuchując wszechobecnej ciszy... To jedna z tych książek, w trakcie czytania której myślisz sobie "hej, to o mnie" albo "faktycznie tak jest". Autor ma wyjątkowy talent do ubierania w słowa tych wszystkich "nienazywalnych rzeczy" umykających nam w życiu codziennym. Kopalnia złotych myśli. Pełno w niej życiowych mądrości o tym, jak godnie przeżyć swój czas. Dziwność i groza dopadają tu bohaterów na każdym korku. Nikt już nie wie, co jest prawdą, złudzeniem i rzeczywistością... To niby opowieść o ludziach, ich życiu, pracy, miłości ale nagle wydarza się coś takiego, czego ja, jako czytelnik, zupełnie się nie spodziewam i ni stąd ni zowąd zaczynam czytać zupełnie coś nowego, zaskakującego, magicznego, tajemniczego. Zaczynam patrzeć na bohaterów zupełnie inaczej. I to był chyba ten moment, od którego nie odłożyłam książki, dopóki nie przeczytam jej do końca.
Rozwój wypadków, jak i zakończenie są nieprzewidywalne. A potem przychodzą do głowy setki refleksji... I w zasadzie po jej przeczytaniu, nigdy już nic nie będzie takie samo...
Janathan Carroll
„Zaślubiny patyków”
... może i ja zacznę zbierać patyki z różnych miejsc, w których spotkam choć odrobinę szczęścia ...
Jeśli ktoś ma ochotę odwiedzić stronę autora, zapraszam www.jonathancarroll.com
Dla mnie jest to z pewnością początek przygody z jego twórczością.
WOW ! to mnie nakręciłaś do przeczytania :) ja zbieram kamyki z takich miejsc. jak dokonam zaślubin kamyków, chyba włożę do ozdobnego pojemnika i zostawię w ulubiony jeziorze ?
OdpowiedzUsuń;) czytałam parę jego książek :) podobały mi się ;) jeśli ta rozśmiesza to czuję się zachęcona :)
OdpowiedzUsuńDi, dobry pomysł :)
OdpowiedzUsuńMała Mi, a jakie czytałaś ? Może coś polecisz ? Bo ja zabieram się właśnie za "Całując ul" :)
ho, ho:) dotarłaś do mego ulubionego autora.Czytałam wszystkie książki, które ukazały się na naszym rynku. Namawiam Cię do tegoż samego:) Po 100kroć warto!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam tym razem ja zagrypiona z przystanku "łóżko"
I.
i Ps - koniecznie Kraina Chichów !!!
OdpowiedzUsuńNareszcie !!! Miałam nadzieję, że znajdzie się smakosz Carrolla ;) Wiele osób poleca mi "Krainę Chichów", a ja ciągle się zastanawiam, co tam takiego jest ? ;) Dojdę i do tego, bo ją też przeczytam :) Iwona, czytałaś też "Oko dnia" ? Czy warto ?
UsuńJeśli lubisz psy - a lubisz:) to Kraina Chichów będzie miodem na Twe serce!
OdpowiedzUsuńCarroll jest - w moim odczuciu - trochę nierówny. Oko dnia czytałam dość dawno temu i szczerze Ci przyznam, że nie zapadło mi w pamięci.
Dużo czytam tak w ogóle, ale jak wiesz tylko część książek pozostaje w nas w magiczny sposób. Choć pewnie słowo magia jest nie do końca tym, co mam na myśli. Kraina Chichów była moim pierwszym Carrollem i zapadła we mnie na zawsze.
W takim razie "Zaślubiny patyków", jako mój pierwszy Carroll, pozostanie we mnie na zawsze ;) Kraina Chichów musi poczekać, bo chcę najpierw dokończyć trylogię Crane's View, wiec w kolejce czeka "Całując ul" i "Drewniane morze" :) O "Oko dnia" zapytałam, bo jest tylko polskie wydanie i byłam ciekawa, czy warte czytania :) Do Krainy Chichów czuję się już wystarczająco zachęcona - psy właściwie przesądziły sprawę ;))
Usuń