Kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką mieszkaliśmy całą rodziną nieopodal rzeki Wełny i niewielkiego zalesionego terenu. W okresie jesiennym zdarzało się, że wraz z mamą chwytałyśmy za koszyki, zakładałyśmy kalosze i ruszałyśmy zbierać ślimaki, które następnie oddawałyśmy do skupu :))) W latach 80-tych był to bardzo popularny sposób na zarobienie dodatkowych pieniędzy :) Nigdy nie zapomnę widoku ślimaków wypełzających z koszyka...
Uratowanych dzisiaj po drodze ślimaczków sztuk 3. jak ty mogłaś tak Asiu, przecież one uciekały przed niechybną śmiercią. Nie ładnie... :P
OdpowiedzUsuńhahahhahahaha juz sobie to wyobrazam
OdpowiedzUsuńPiękne oczy ma ten ślimak solny :)
OdpowiedzUsuńUla, beztroskie lata dzieciństwa musisz mi wybaczyć... Człowiek młody jest nieświadomy wielu rzeczy :D
OdpowiedzUsuńPomogę w wyobrażaniu i postaram się odszukać jakieś zdjęcia z dzieciństwa :)))
Dziękuję Kasiu :))