Kiedy byłam mała, otwierałam ramiona... Pędziłam jak strzała radością natchniona... Przez łąki ukosem, bujne od zieleni... stopy moje bose, dotykały ziemi... czułam wiatr na twarzy i radość istnienia... świat był pełen marzeń, wszystkich do spełnienia... Jeszcze mam dziś w oczach tę falę gorącą... ciepły wiatr we włosach, przestrzeń pełną słońca... zapach sercu drogi pieczonego chleba... tylko, moje nogi nie mogą tak biegać :) (wiersz dzięki uprzejmości autorki - Anny Wojdeckiej)
Asiulek, to Ty? Taka słodka! :):*
OdpowiedzUsuńsympatyczna fotografia :) :)
OdpowiedzUsuńNie da się ukryć - to ja :)
OdpowiedzUsuń