niedziela, 30 maja 2010

W cieniu drzew na Cimètiere du Père-Lachaise

Największy i najsławniejszy cmentarz paryski jest jednym z najpiękniejszych cmentarzy, które dane mi było do tej pory zobaczyć. Odwiedzając Père-Lachaise odnoszę wrażenie jakbym przeglądała karty historii, w której odnotowane są nazwiska wielkich tego świata. Cała historia literatury, muzyki, zapisana tu została na kamiennych kartach... Wielkie grobowce kryją doczesne szczątki pisarzy, malarzy, muzyków, uczonych, generałów, architektów. Przechodząc z jednej alei w drugą w cieniu koron wysokich, starych kasztanów, wśród ciszy przerywanej jedynie śpiewam ptaków pod stopami szukam śladów ludzi, którzy dawno odeszli, choć ciągle żyją w naszej pamięci. Szukam też śladów Polaków, którzy zostali tu pochowani. Czterdzieści cztery hektary ziemi położonej na wzgórzu z rozległym widokiem na Paryż stały się nie tylko miejscem spoczynku dla zmarłych ale też parkiem i miejscem spaceru dla żywych. Trudno jest przekazać niepowtarzalny nastrój tego mistycznego miejsca, otoczonego legendą, pełnego sekretów i niezwykłych tragicznych, burzliwych zdarzeń…

Pośród wielu spoczywających na Père-Lachaise sławnych postaci tj. Moliere czy Balzac ...

... niemalże wszystkie przewodniki - czy to francuskie, czy amerykańskie - z reguły na pierwszym miejscu wymieniają tę samą - Fryderyka Chopina (kwatera 11). Jest to nieliczny grobowiec na którym znajduję świeże kwiaty, znicze, monety (wiele grosików) i rozmaite drobiazgi w tym listy. Skromny i położony na uboczu grób Chopina na cmentarzu Père-Lachaise ma chyba właściwości magnetyczne. Piękną rzeźbę zadumanej muzy z lirą wykonał Jean Clesinger - mąż Solange, córki George Sand.

Z Chopinem pod względem osobliwej w tym przypadku popularności konkuruje... Jim Morrison przy którym płoną kadzidełka. Przez kilka lat grób Morrisona nawet nie był oznaczony, jednak po jakimś czasie stał się celem pielgrzymek fanów w tym hippisów i narkomanów. Po licznie urządzanych imprezach przy jego grobie ogrodzono go metalowymi barierkami, a nawet postawiono obok niego strażnika. Kiedy i ja tam trafiłam wiedziona zwykłą ciekawością, zastałam dość niepozorny grób – małe klepisko ziemi otoczone obtłuczoną betonową niecką. Strażnika nie było, choć były jakieś ordynarne barierki w rodzaju tych, jakich używa się do robót drogowych lub na budowie. Także kilka rzuconych na czarny piasek bukietów kwiatów i jakieś zapisane kartki papieru.

Grobowcem konkurującym jest też nagrobek Oscara Wilde’a - literata, dandysa i humorysty, jednego z najbardziej prominentnych homoseksualistów świata. Jak widać na załączonym zdjęciu, Wilde został pochowany na Père-Lachaise, pod dośc nietypowym pomnikiem, zupełnie zresztą nie korespondującym z jego na swój sposób wyrafinowaną osobowością. Toporną rzeźbę przedstawiającą ikaropodobną postać padającą pod brzemieniem kamiennych skrzydeł zdobią na dodatek tysiące odcisków wymalowanych szminką kobiecych ust. Dotyczy to także miejsca, w którym były kiedyś genitalia statuy, obtłuczone najprawdopodobniej przez jednego z fanów lub fanek zmarłego artysty. Kobiece usta na grobowcu homoseksualisty, który był kochankiem lordów raczej... - groteskowy widok :)

W jednej z kwater cmentarza (97) znajdujemy pomniki upamiętniające pomordowanych w Oświęcimiu, Buchenwaldzie, Ravensbruk oraz Auschwitz …

Mieszane uczucia wzbudzają we mnie pomniki ofiar II Wojny Światowej poświęcone więźniom zamordowanym w obozach zagłady, eksterminowanym francuskim Żydom, bohaterom ruchu oporu. Pomniki, bardzo ekspresjonistyczne w ukazywaniu realizmu i makabry...
Ale Père-Lachaise nie zawsze był miejscem gdzie gościła cisza przerywana jedynie krokami przechodniów, nieśmiałym szeptem, czyimś stłumionym szlochem czy też nieustannym niemal śpiewem ptaków. Na Père-Lachaise miały miejsce prawdziwie Dantejskie sceny. Tu dopełniły się dni Komuny Paryskiej i los ich jej uczestników. Wieczorem 27 maja 1871 roku paryscy Komunardzi rozstrzelali zakładników w Belleville a sami schronili się pomiędzy grobami na Père-Lachaise. Tam pomiędzy pomnikami rozpoczęli swą ostatnią walkę o życie. Bezskutecznie. O świcie 28 maja wojska przybyłe z Wersalu zdusiły obronę. Tych, którzy ocaleli postawiono pod mur w południowo-wschodniej części cmentarza gdzie ich rozstrzelano. Pod murem zginęło 147 Komunardów, w tym Polak - Walery Wróblewski. Pogrzebano ich w zbiorowej mogile, tam gdzie padli. Na pamiątkę owych zdarzeń wzniesiono pomnik zwany "Mur des Federes" we Wschodniej części cmentarza. Przy głównej Alei zwanej "Av. Principale" stoi pełen dramatycznej wymowy "Monument aux Morts" poświecony wszystkim zmarłym. Ten wypukły relief zdobi wejście do kostnicy cmentarza i przedstawia rozpacz żyjących, gdy inni przekraczają próg śmierci.

Cmentarz otoczony jest dużą ilością zieleni. Pięknie kwitnące ogromne kasztany dodawały uroku temu miejscu... Stara cześć cmentarza poprzecinana jest licznymi drogami i ścieżkami, przez co można odnieść wrażenie, że spaceruje się po parku. Główne aleje są szerokie i wybrukowane, nie rzadko jeżdżą po nich samochody. Nie znaczy to jednak, że na cmentarzu panuje normalny ruch uliczny. Wszystkie bramy wjazdowe zaopatrzone są w szlaban i pilnuje ich umundurowany pracownik, który wpuszcza tylko samochody posiadające specjalne zezwolenie. Są jednak też uliczki zapomniane, zagospodarowane przez matkę naturę... Cimetiere du Père-Lachaise wielokrotnie był powiększany. Zwraca uwagę nieregularny układ alejek i sektorów szeroko rozciągniętych na pełnych zieleni wzgórzach. Przez kilka godzin wędrujemy po tym swoistym mieście umarłych, a jednocześnie wielkim ogrodzie - rośnie tu 12 tysięcy drzew.

Nie brak grobów, na których nazwiska nic mi nie mówią, zwracam natomiast uwagę na ich wystrój i zdobiące je rzeźby - różnorodność pomników jest tutaj ogromna.


Na zdjęciu powyżej:
po lewej - jedna z alejek cmentarza...
po prawej - pomnik ku czci ofiar katastrofy lotu West Carribean Airways nr 708 (16.08.2005 r.)

Na zdjęciu powyżej po prawej stronie:
pomnik Christiana Friedricha Samuela Hahnemanna - niemieckiego lekarza, twórcy współczesnej homeopatii

Na zdjęciu powyżej:
po lewej - grób rzeźbiarza z napisem "nareszcie sam"...
po prawej - nazwałam to świątynią dumania... ciekawy pomysł architektoniczny

Są tu ślady napływu fal emigrantów z różnych stron świata. Sąsiadują ze sobą nazwiska wietnamskie, rosyjskie, polskie, chińskie, żydowskie, gruzińskie. Stare groby to głównie mauzolea mające formę małej kapliczki stojącej na powierzchni ziemi, do której wnętrza prowadzą drzwi z pięknie kutą lub odlewaną z metalu kratą, zdobioną ornamentami roślinnymi.

Szczególnie ciekawe są te grobowce, po których widać, że od wielu dziesiątek lat nikt już ich nie odwiedza. Przez często uchylone drzwi można zajrzeć do środka, aby ujrzeć zupełnie czarne ze starości, powyginane świece, stojące w starych świecznikach, poniżej rozpadające się klęczniki - wszystko stoi tak zupełnie opuszczone, skazane na niszczące działanie czasu...

Nowa cześć cmentarza jest uporządkowana i oparta na planie prostopadle przecinających się ulic. W centrum cmentarza znajduje się w również tzw. Kolumbarium zbudowane pod koniec ubiegłego wieku, gdzie w urnach umieszczonych w ścianach tego budynku, spoczywają szczątki takich znakomitości, jak: Maria Callas, Max Ernst albo Richard Wright.

... urna, przy urnie - na wieki wieków ...

Jeśli wybieracie się na Père-Lachaise koniecznie zaopatrzcie się w plan cmentarza. W przeciwnym razie można stracić wiele czasu na krążenie w kółko a cmentarz jest naprawdę ogromny... Plan można nabyć na miejscu w jednej z pobliskich kwiaciarni na rogu Rue des Rodenaux i Avenue de Père-Lachaise, naprzeciwko bramy cmentarnej Porte de la Dhuys. Dotrzeć można do niej również ze starej części cmentarza, głównymi alejami, przechodząc obok Kolumbarium (Avenue des Combattants-Étrangers). Plan kosztuje 1 Euro. Ponoć można go dostać również przy wejściu głównym oraz każdej innej bramie, jednak nam się to nie udało.

Wirtualnie cmentarz można zwiedzić tutaj: www.pere-lachaise.com


A na koniec ... dość nietypowy widok na cmentarzu ...

P.S.
Zachęcam do powiększania zdjęć :)

2 komentarze:

  1. Ooooochooo!!! Napracowałaś się Asiu! Ale zdjęcia wspaniałe i kawał historii! Wiedziałam, że czekanie się opłaci :)
    Na @ odpiszę wieczorkiem :):*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję Kasiu :) Postaram się opisać jak najwięcej... Sukcesywnie, bo jak wiesz leniwa jestem :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)