sobota, 7 stycznia 2012

Gościnne występy ;)

Wpadłam popisać trochę o tym co u mnie. Od nowego roku mam detoks żywieniowy. W zeszłym roku dużo straciłam na wadze dzięki związkowi, który mnie wykończył nie tylko psychicznie ale też fizycznie. Waga jaką wtedy uzyskałam cieszyła moje oko. Moje ciało wyglądało niczego sobie, choć twarz wskazywała na zmęczenie i wyczerpanie. Na jesieni wszystko zaczęło wracać do normy, choć chciałabym aby sylwetka jaką miałam wtedy była właśnie tą normą ;) Może nie z tych samych powodów, ale jednak. Obecnie wróciłam do stanu pierwotnego. Nie mam nadwagi, ale czuję, że w święta przesadziłam. Mój żołądek i moje samopoczucie wołają o troszkę lżejszą dietę, co też od nowego roku staram się realizować. Śmiesznie to zabrzmi, ale przechodzę na dietę Matyldy :))) Siano może sobie odpuszczę, ale warzywa, owoce - to jest to czym powinnam zapełnić codzienne menu. Mimo, iż nigdy nie zajadałam się fast foodami, ostatnio moje nawyki żywieniowe spadły na psy. Tak więc z korzyścią dla Matyldy, jem lżej.


A propos sierściucha - zwariowała na punkcie pomidorów i czerwonej papryki :) Kiwi i bananem nigdy nie gardziła :) Urozmaicenie wychodzi jej na dobre :) Dostaje więcej witamin i sierść przestaje jej tak wypadać. A poza tym mamy się świetnie :) Wczorajszy dzień wolny poświęciłam na generalne porządki. Aż dziw jakie czasem człowiek rzeczy chomikuje ! Wszystko stare, "przyda się", które tak naprawdę nie przydało się przez kilka lat wylądowało w koszu. Ziarnko do ziarnka, a zrobiły się z tego dwa worki. Pochowałam też świąteczne ozdoby, lampki etc. Wyciągnęłam na światło dzienne moje nowe nabytki - wazony z ceramiki o żłobionej strukturze (3 małe + 1 duży) ;)



W najbliższym czasie mam też w planie małe malowanie w mieszkaniu :) Chodzi zaledwie o jedną, centralną ścianę na której powieszę różnej wielkości ramki z ciemnego drewna ;) Lubię gdy wokół mnie wiszą zdjęcia mojej rodzinki i przyjaciół, z różnych etapów w ich życiu. Wspomnienia - najcenniejsze !


Zostawiam Was z Birdy.
Jeśli ktoś lubi klimaty Adele, to powinno się spodobać :)



P.S. Nie wiem co się dzieje z postami, że ukazują się na blogu z opóźnieniem.
Oświadczam jednak, że to nie moja sprawka, gdyż nie zmieniam daty ich publikacji.

(zdjęcia wazonów nie są mojego autorstwa i pochodzą z www.tchibo.pl)

8 komentarzy:

  1. najlepsza metoda na odchudzanie to zakochanie i to szczęśliwe (wiem, z mojego doświadczenia w tym temacie :D )a jak inni reagują... nie wiem ,może tyją ? :)w tej chwili mam apetyt tylko na snickersy i prince polo , ale i tak chudnę, nie jem dużo chleba , nie smaruję masłem kanapek i
    mam też trochę zmartwień .
    wazony superowe !
    Asiku, wyjdź ze skorupki i zacznij odwiedzać blogi, bo już ludziska :) zapomnieli, że blogujesz ...nie ma aktualizacji na bloggerze.pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zakochanie - owszem ;) bez względu na to, czy szczęśliwe, czy nie - dla mnie zawsze kończy się niejedzeniem :) pieczywka też nie jem dużo (tylko kromka na śniadanie) i nie smaruje (bo od tego podobno skleroza :)) zmartwienia ? obecnie brak większych :) Jakie ludziska o mnie zapomnieli ? :) Aktualizacji nie ma, bo zablokowany wstęp dla postronnych jest (i chyba na razie tak zostanie). Tym bardziej jest mi miło, że są tacy, co pamiętają o odwiedzają :) Buziaki Di :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ludziska - Ci którzy tutaj zawsze zaglądali, ale też sporo ludzi przerwało blogowanie lub zmieniło adres lub zmogła ich choroba :( ja też zamilknę na jakiś czas, przynajmniej tutaj, ale zmienność decyzji i nastroju, to moja specjalność :)

    OdpowiedzUsuń
  4. to ja liczę na tę zmienność :) jak Ty przestaniesz mnie odwiedzać, to będę pisać do lustra :D

    OdpowiedzUsuń
  5. może Ty masz już inny blogasik i tam pisujesz ? :)
    czasami warto mieć takiego wirtualnego , KOGOŚ ,nawet jeśli on nie istnieje :)
    jak już pomalujesz ścianę i zdjęcia będą to prześlij na prive :) chyba, że tu będą :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie Di, drugi blog ? W życiu. Już na ten brakuje mi czasu. Jedyne co zmieniłabym w obecnym, to chciałabym większej anonimowości. Można w tym celu zmienić adres i nie chwalić się tak ochoczo na prawo i lewo (wtedy nie trzeba blokować bloga dla postronnych) ale tak jak teraz też jest dobrze. To taki mój azyl... I mogę pisać co chcę, bo wiem, że nikt w pracy nie będzie tego głupio komentował. Jeśli zdecyduję się na inny adres, na pewno dam o tym znać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zmienić adres ? tak można, ale przecież i tak ktoś ,kto zechce dotrze do Ciebie ,po nicku ,nawet jeśli go zmienisz , pozostaną zdjęcia , rozpozna Ciebie po komentarzach , zainteresowaniach, anioły itp.
    a jeśli ma ochotę namierzać , śledzić z różnych względów i ma ku temu możliwości i doświadczenie, to trudno jest zacząć wtedy anonimowo. a tak pisać tylko dla siebie ,to może nie dla wszystkich ma sens. z tego co obserwuję od kilku lat ,pewne osoby mają na różnych portalach blogi, lub wszędzie udzielają się w komentarzach. ten wirtualny świat choć tak wielki , mały jest :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakże miło widzieć Cię i czytać:)
    ściskam mocno, dziś w biegu ...
    Iwona

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)