Lato się kończy a ja póki co mogę tylko pomarzyć o wakacjach :( Każdy relaks jest więc dla mnie niczym wybawienie z machiny w którą dałam się wciągnąć w pracy. Ale już niedługo, może za miesiąc, najpóźniej za dwa, wszystko wróci do normy - OBY ! Najbardziej brakuje mi oderwania od miejskiego życia, czyli spokoju, ciszy, zapachu lasu po deszczu, wielogodzinnych spacerów z psem i życia bez pośpiechu. Jeszcze trochę... - powtarzam więc sobie. Tymczasem w weekendy raczę się tym wszystkim, co sprawia mi przyjemność i pomaga odetchnąć, a że gotować bardzo lubię nie od dziś, więc tym razem, w oczekiwaniu na gości, upiekłam muffiny z malinami i czekoladą :)






Udanego weekendu !!! :)
Po pierwsze Asiu, bardzo ciesze się, że znów jesteś, bo już zaczynałam się martwić. I brakowało mi Twojego pisania. Po drugie, będziesz miała wolne jesienią, gdy świat jest taki piękny i przyjemny :) Po trzecie, te muffiny są fantastyczne, aż coś mi się robi :) A po czwarte książkę nabyłam, przeczytałam, jest fantastyczna, szkoda tylko, że nikt mi nie zapłaci za takie podróżowanie :) I całuję Cię mocno i pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńten polamany mufin wyglada baardzo apetycznie,kiedys pieklam ale jakies takie nijakie mi wyszly,jesien juz niedlugi i odpoczniesz,najgorsze w tym urlopach jest to ze one tak szybko mijaja :(
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ciągle ze mną jesteście... :)
OdpowiedzUsuńTyle razy pochodziłam do pisania, ale odpuszczałam najczęściej ze zmęczenia. Czasem lepiej jest nie pisać nic, niż jakieś byle co... Powoli zacznę to nadrabiać :) A książka w rzeczy samej, świetna i Twoja opinia Ula utwierdza mnie w przekonaniu o dobrym wyborze :)
b.n. - powoli zaczynam odliczać do urlopu choć jeszcze nie wiem gdzie, kiedy i z kim... Mój deadline to koniec września. Jeśli nie uda mi się dotrzymać danego samej sobie słowa, to utworzę nowy blog o wypaleniu zawodowym przed 30tką :D
Dobra, dobra :) Pogadamy za jeszcze 15 lat :P
OdpowiedzUsuńPysznie to wygląda, kawka, mufin...mmm
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie na ten film.
P.s. Myślałam, że gdzieś na wywczas się wyrwałaś, a Ty zarobiona byłaś...
Niedługo się wyrwę, bo ile można :)))
OdpowiedzUsuńNa film czekam równie niecierpliwie jak Ty :)
Miło cię znów widzieć :-)
OdpowiedzUsuńDobrze w takim razie, że są choć weekendy. Muffinki boskie! Chyba też zrobię takie jutro z dzieciakami (no, prawie takie ;-) Pozdrawiam. aneta
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńmuffiny apetyczne , mam apetyt na maliny :)
OdpowiedzUsuńo tej książce też już kilka razy słyszałam, trzeba przeczytać. czasami można napisać "byle co", żeby zdystansować się do wszystkiego :D
otóż to Di ! :))
OdpowiedzUsuńa kto Ci te ksiazke polecil co? no kto, no kto? :)))
OdpowiedzUsuńTy Aniu !!! :)))
OdpowiedzUsuń