sobota, 14 sierpnia 2010

Apetyt

Lato się kończy a ja póki co mogę tylko pomarzyć o wakacjach :( Każdy relaks jest więc dla mnie niczym wybawienie z machiny w którą dałam się wciągnąć w pracy. Ale już niedługo, może za miesiąc, najpóźniej za dwa, wszystko wróci do normy - OBY ! Najbardziej brakuje mi oderwania od miejskiego życia, czyli spokoju, ciszy, zapachu lasu po deszczu, wielogodzinnych spacerów z psem i życia bez pośpiechu. Jeszcze trochę... - powtarzam więc sobie. Tymczasem w weekendy raczę się tym wszystkim, co sprawia mi przyjemność i pomaga odetchnąć, a że gotować bardzo lubię nie od dziś, więc tym razem, w oczekiwaniu na gości, upiekłam muffiny z malinami i czekoladą :)







Kawa mi stygnie, więc tak szybciutko wspomnę, że od kilku dni zaczytuję się w książce Elizabeth Gilbert "Jedz, módl się, kochaj". Bardzo mi się podoba. Jest lekka, przyjemna i w sam raz na babski relaks. Na jej podstawie jesienią wejdzie do kin film z Julią Roberts w roli głównej, którego zwiastun możecie obejrzeć tutaj :)
Udanego weekendu !!! :)

12 komentarzy:

  1. Po pierwsze Asiu, bardzo ciesze się, że znów jesteś, bo już zaczynałam się martwić. I brakowało mi Twojego pisania. Po drugie, będziesz miała wolne jesienią, gdy świat jest taki piękny i przyjemny :) Po trzecie, te muffiny są fantastyczne, aż coś mi się robi :) A po czwarte książkę nabyłam, przeczytałam, jest fantastyczna, szkoda tylko, że nikt mi nie zapłaci za takie podróżowanie :) I całuję Cię mocno i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ten polamany mufin wyglada baardzo apetycznie,kiedys pieklam ale jakies takie nijakie mi wyszly,jesien juz niedlugi i odpoczniesz,najgorsze w tym urlopach jest to ze one tak szybko mijaja :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że ciągle ze mną jesteście... :)

    Tyle razy pochodziłam do pisania, ale odpuszczałam najczęściej ze zmęczenia. Czasem lepiej jest nie pisać nic, niż jakieś byle co... Powoli zacznę to nadrabiać :) A książka w rzeczy samej, świetna i Twoja opinia Ula utwierdza mnie w przekonaniu o dobrym wyborze :)

    b.n. - powoli zaczynam odliczać do urlopu choć jeszcze nie wiem gdzie, kiedy i z kim... Mój deadline to koniec września. Jeśli nie uda mi się dotrzymać danego samej sobie słowa, to utworzę nowy blog o wypaleniu zawodowym przed 30tką :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobra, dobra :) Pogadamy za jeszcze 15 lat :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Pysznie to wygląda, kawka, mufin...mmm
    Czekam niecierpliwie na ten film.

    P.s. Myślałam, że gdzieś na wywczas się wyrwałaś, a Ty zarobiona byłaś...

    OdpowiedzUsuń
  6. Niedługo się wyrwę, bo ile można :)))

    Na film czekam równie niecierpliwie jak Ty :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło cię znów widzieć :-)
    Dobrze w takim razie, że są choć weekendy. Muffinki boskie! Chyba też zrobię takie jutro z dzieciakami (no, prawie takie ;-) Pozdrawiam. aneta

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. muffiny apetyczne , mam apetyt na maliny :)
    o tej książce też już kilka razy słyszałam, trzeba przeczytać. czasami można napisać "byle co", żeby zdystansować się do wszystkiego :D

    OdpowiedzUsuń
  10. a kto Ci te ksiazke polecil co? no kto, no kto? :)))

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)