Dziś zafundowałam sobie niedługi spacer po Parku Sołackim. Czasami człowiek musi (bo inaczej się udusi) zostać sam, poukładać wszystko w głowie, przemyśleć, może troszkę wyciszyć... Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze wtedy, gdy mam takie dziwne stany, moja komórka urywa się od telefonów :) Wtedy właśnie wierzę w telepatię :) W każdym bądź razie było pięknie i słonecznie, choć muszę przyznać, że chłodno. Niewiele ludzi w południe wybiera się na spacer, co nie ukrywam bardzo mnie ucieszyło, bo nie lubię tłumów. Spacerowałam więc sobie alejkami, zbierałam kasztany - uwielbiam to robić ;) Ku mojemu zdziwieniu Sołacz jest jeszcze w większej części zielony niż kolorowy. Może to dobrze ? Przecież jesień jest taka krótka. Zmarzłam i czuję, że coś mnie bierze - rozpoznałam wczesne stany przedgrypowe tj. dreszcze i ból głowy, więc jak tylko wróciłam do domu, to zaaplikowałam sobie dawkę witamin. Teraz siedzę pod kocem i nadrabiam zaległości, bo jakiś czas temu straciłam rachubę i nie wiem co u Was słychać, więc wpadam do Was w odwiedziny, zaczytuję się w Waszych wspomnieniach i refleksjach ;) Zastanawiam się przy okazji, czy Wam też zdarza się czasem pójść na spacer sam na sam ze sobą ? A jeśli tak, co Wam to daje ? Dlaczego to robicie ? Czy to normalne ? :)
Codziennie wyprowadzam na spacer siebie i psa. Idziemy do lasu, gdzie mogę pogadać ze sobą i z psem. Ona patrzy na mnie i mówi do mnie oczami. Wspaniałe chwile.:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię Asiu:)
Piękne kasztany :)
Też uwielbiam zbierać kasztany. Nie mogę sie powstrzymać. ;-) Samej zdarza mi się jednak rzadko spacerować. Jakoś park kojarzy mi się zawsze z dziećmi. Taki moment w życiu ;-) Uściski. a.
OdpowiedzUsuńpiekna jesień, prawda? oby trwała długo, długo!
OdpowiedzUsuńPo pierwsze :) bardzo mi się podoba to zdjęcie ławeczki! Bardzo :)
OdpowiedzUsuńA po drugie... dla własnego zdrowia psychicznego należy od czasu do czasu pobyć ze sobą :) to jest normalne i bywa bardzo miłe ;)
kasztany
OdpowiedzUsuńte zwyczajne, jeszcze ciepłe od słońca zbierałam tydzień temu w Warszawie i wczoraj z Kają po drodze do kina;
a dziś, nieopodal domu, zbierałam kasztany jadalne, które przypominają zimowe przedświąteczne wieczory w Paryżu i w Kolonii; gorące kasztany w kieszeni płaszcza grzały dłonie, a potem smakowały wybornie :)
lubię być ze sobą codziennie troszkę, a nawet więcej, z potrzeby zewnętrznej i wewnętrznej ciszy, samotności z wyboru,
mam poczucie, że to odpowiedź na najgłębsze potrzeby duszy, bo bardzo bardzo dobrze mi jest, kiedy wsłuchuję w siebie i w odgłosy natury,
fajnie jest też milczeć razem z ukochaną osobą :)
dziękuję za odwiedzinki :) jak zdrowie? witaminki pomogły ? o jest też ktoś o nicku Di . zupełnie jak z imionami, które powtarzają się w realu Krysie, Marysie itp :)
OdpowiedzUsuńjuz dawno nie bylam na takim spacerze,bo wolny czas wykorzystuje jednak na dalsze prace domowe hahah jakie to glupie ale prawdziwe,ale owszem tez mi sie zadrzalo isc samej i wtedy czulam sie cudnie i wracalam zawsze z pelnym bukietem roznych roslin :) :) chyba po prostu potrzeba bycia z samym soba :)
OdpowiedzUsuńLubię spacerować - zazwyczaj jednak z robię to z psami, a to nie sprzyja refleksji:) Mam natomiast miejsce w ogrodzie, gdzie mogę spokojnie pomyśleć.Zapomniałam, że to juz czas kasztanów. Pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńKochani !
OdpowiedzUsuńCzyli wcale nie jest ze mną tak źle i jestem całkiem normalna ? :))
Di, ja nigdy nie jadłam kasztanów i nie mam kasztanowego pojęcia jak one smakują (?)
Podobno najlepsze kasztany są na placu Pigalle - byłam, aczkolwiek kasztanów nie widziałam...
Te kasztany wyglądają, jak porcja dobrego jedzenia :)
OdpowiedzUsuń