niedziela, 3 października 2010

Kolorowo

Witajcie, mam na imię Joanna i jestem spaceroholikiem :) To był chilloutowy dzień... Wczoraj powaliła mnie migrena, a dziś wygrała tęsknota za domem rodzinnym ;) Lubię Poznań jako miasto, ale na dłuższą metę jest męczące. Brakuje miejsc gdzie można przez chwilę pobyć z własnymi myślami, bez odgłosów cywilizacji. Malta, Park Sołacki, Cytadela - wszędzie pełno ludzi, co nie dziwi, bo są to tereny zielone w centrum miasta, które chętnie są odwiedzane, zwłaszcza w taką pogodę jak była dziś. Ja natomiast lubię puszczę i szukam ciszy, której w nadmiarze mam w domu rodzinnym znajdującym się 40 minut od pyrlandii, wystarczy więc podjąć szybką decyzję, aby w godzinę znaleźć się na przepysznym obiedzie u rodziców ;) I tak też stało się dziś. Fajnie było przez chwilę nie słyszeć odgłosów bimby, nie przeciskać się w tłumie ludzi. To niemalże jak terapia ;) I oczywiście nie obyło się bez spaceru... żeby to jednego ;) Na złote parki i lasy musimy jeszcze chwilkę poczekać, ale można już nacieszyć oko pełna gamą kolorów jaką funduje nam matka natura :)

... dywany z liści ...

... ściany z liści ...

... a poniżej - co bobry potrafią ...

... i jakie piękne ślady po ząbkach zostawiają ...

8 komentarzy:

  1. A ja odwrotnie! :/ Musiałam wczoraj do Poznania jechać! W mieście piękne słońce, ciepło, na ulicach pustawo, w parku w okolicach mostu Teatralnego nadal wystrzeliwuje w niebo wielka fontanna..
    Całusy Asiu:):*

    P.S. Obawiam się, że straż przepędziła bobry z mojej okolicy. Nie widziałam jeszcze śladów tej jesieni..

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz Ci los ! Mnie nie chce się siedzieć w mieście w taką pogodę - uciekam, choćby nie wiem jakie fontanny wystrzeliwały, czy to na Malcie, czy to w parku Henryka Wieniawskiego przy Teatrze Wielkim :))

    Swoją drogą Kasiu, na kawę kiedyś wpadnij :)

    Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń
  3. :)
    bobrowe poczynania przypomniały mi weekend w Puszczy Noteckiej
    a kolorowa ściana to jest moje spełnione marzenie sprzed 6 lat
    dzika przebarwiona w słońcu winorośl widoczna z daleka cieszy oczy i zachwyca i zatrzymuje za każdym razem tak samo
    i czekam na dywany klonowych liści, które jeszcze uparcie wiszą na drzewach i tęsknią za słońcem
    miłego wieczora :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj,
    Ta czerwona ściana z liści jest boska! :)
    Zabieram się jak do jeża żeby sfotografować taką u mnie w okolicy, ale Ty byłaś pierwsza! :)
    Żałuję, że sama mam chwilowo za dużo pracy i za mało czasu na spacery, bo mogłabym spędzać na nich całe dnie!
    Pozdrawiam i dobranocki!
    iw

    p.s. masz niestety włączoną opcję antyspam :(, wyjaśnienia jak wyłączyć mogę udzielić jutro :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesień wszędzie jest inna. Na zdjęciach takie piękne liście, a u mnie tylko złote i już zeschłe...

    Odpoczynek od ludzi, gwaru i hałasu. Hm... przydałoby mi się. Zwłaszcza po ciężkiej migrenie, bo to takie oczyszczające.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. oj zazdroszczę tych 40min do domu, ja z Poznania mam jakieś 2h, też się troszkę stęskniłam za rodzinnymi stronami, ale jak na ironię mieszkam przy jednej z ruchliwszych ulic i to w Poznaniu mam większy spokój;p z tą Cytadelą i resztą masz racje - tłumy zwłaszcza w pogodny dzień;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dywany z liści robią wrażenie, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kolejny słoneczny weekend mamy :)

    Wydaje się, że złotą jesień można już zobaczyć w parkach. Chętnie pójdę sprawdzić, jak tylko wygnam się z łóżka ! :)

    Spacery najlepsze na jesienne migreny - wiem coś o tym.

    Pozdrawiam Was wszystkich :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)