niedziela, 2 stycznia 2011

Oby nowy był lepszy

Nie lubię sylwestra, za to 1 stycznia owszem. Nowy Rok = nowe perspektywy i możliwości. Nigdy nie robiłam list z noworocznymi postanowieniami, aż do 2008 roku. Dzisiaj cofnęłam się do moich tajnych zapisków z ubiegłych lat i muszę przyznać, że tegoroczna lista bije pozostałe na głowę swoją długością i wagą :D Pocieszające jest jednak to, że odhaczyłam kilka punktów z listy na 2009 i 2010 rok bo w końcu udało mi się je zrealizować. Nie starczyło co prawda 365 dni w roku na ich spełnienie, ale jednak dopięłam swego. Oczywiście są punkty, które przepisuję z roku na rok, tj. np. kurs języka angielskiego ale to może poczekać ;) Na tegorocznej liście znalazło się kilka pozycji, które jeśli uda mi się zrealizować, wniosą bardzo duże zmiany w moje pokręcone życie. Postanowień jest w sumie 13 (może ta cyfra okaże się dla mnie szczęśliwa...?). Celem priorytetowym jest oczywiście znalezienie spokoju duszy ;) Zastanawiam się właśnie, czy to w ogóle możliwe, odnaleźć taką harmonię i równowagę wewnętrzną... Mam nadzieję, że tak, bo nie zamierzam zaprzestać poszukiwań. Obrałam więc kierunek, który może mnie do tego spokoju zbliżyć - joga. Celowo piszę o tym publicznie, aby mieć motywację, bo czaję się od dawna, tylko samozaparcia mi brak. Po prostu jestem strasznym leniem, a jestem pewna, że joga wniosłaby wiele dobrego w moje życie duchowe i właśnie ten argument będę sobie powtarzać codziennie rano myjąc zęby, do czasu aż pójdę na pierwsze zajęcia ;) Od tego zamierzam rozpocząć realizację całej listy z nadzieją, że reszta pójdzie jak z płatka czego i Wam życzę...;)

Ostatnio narzekałam u Di, że nie mam kalendarza na 2011.
Otóż po głębokim namyśle w wannie przyszło olśnienie i jednak takowy posiadam na stanie ;)

10 komentarzy:

  1. O joga, super !!! Też mam zamiar, to doskonale wpływa na spkój duszy i ciała. Dobre na kręgosłup :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę powodzenia w Twoich postanowieniach. ja na swoje nie mam już siły ;/

    OdpowiedzUsuń
  3. życzę więc żeby udało się zrealizować te wszystkie postanowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. joga odpada, chyba, że samo leżenie można podciągnąć pod jogę :) ale gimnastyka bardzo by była przydatna, to na bóle barków :D język angielski ? nowo poznane słówka pamiętam tylko parę dni :)ale warto próbować .spokoju duszy nie odnajdę w tym wcieleniu, ale mogę próbować. powodzenia życzę Tobie i sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. aha ...kalendarz budzi we mnie czułe wspomnienia :D wichry namiętności :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Joga to dobre postanowienie. I takie do zrealizowania. Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jogę obiecuję sobie od lat, ale co poradzić, skoro ma się taką pracę, że nigdy nic nie wiadomo i żadnej regularności nie ma? :)
    Jak tylko zapisywałam się na jakiekolwiek zajęcia, zawsze mi potem wypadało tyle roboty, że cała wpłacona kasa przepadała.
    Moje postanowienia na razie czekają na chwilę spokoju i dojrzeją pewnie, ale jeszcze nie dziś :)))

    OdpowiedzUsuń
  8. Joga jest cudownym doświadczeniem. Szczególnie pod okiem specjalisty- trenera. Ja niestety korzystałam z wydrukowanych informacji w domowym zaciszu, zaczęta chaotycznie pasja, szybko się kończyła.

    Życzę jak największej liczby odhaczonych planów tegorocznych.

    Pozdrawiam
    Venea

    OdpowiedzUsuń
  9. Niech Nowy Rok 2011
    przyniesie Tobie radość,
    miłość, pomyślność
    i spełnienie wszystkich marzeń,
    a gdy się one już spełnią
    niech dorzuci garść nowych marzeń,
    bo tylko one nadają życiu sens.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Inspirujące słowa :) Muszę też coś sobie założyć i postarać się "odhaczyć" na koniec 2011. :)
    buźki:*

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)