sobota, 15 stycznia 2011

Post o niczym

Od początku roku chodzę naładowana kosmiczną energią :) Jednym z noworocznych postanowień było "nie zostawiać nic na potem/później", więc wzięłam się za siebie i w pracy wyprostowałam wszystko co zaległe a nawet zabrałam się za syzyfową pracę czyli archiwizację. W domu też ogarnął mnie szał zmian i generalnych porządków. Najchętniej powyrzucałabym połowę tego wszystkiego zalegającego na regałach - stare kalendarze, jakieś kartki, kserówki książek - po co to trzymać ? Stare gazety, 6 katalogów IKEI, płyty nieopisane i nieużywane od wieków. Zostawić bo przyda się ? Zostawiłam, bo muszę przejrzeć, zanim ostatecznie się tego pozbędę. CZYSTKA ! Taka już wiosenna, ale z myciem okien się powstrzymałam :) Przydałoby się jeszcze dokupić parę rzeczy do mieszkania, poprzestawiać coś, ale póki co, musi zostać tak jak jest - przeżyję jeszcze jakiś czas.

Całodniowe porządki mają dla mnie moc oczyszczającą ;) Jedni uprawiają sporty, a ja sprzątam aby się rozładować. Pomaga zawsze ! A nade wszystko lubię później usiąść w wypucowanym i pachnącym mieszkanku, zjeść coś dobrego i zrobić coś dla samej siebie. (tak, chyba jestem pedantką). Wieczór więc zasłużenie leniwy, spędzamy sobie na kanapie pod kocem...

Mysza vel. Matylda ze zdjęć powyżej zadomowiła się już na dobre ;) Za ogórka i wszystko co liściaste oraz zielone wyśpiewa taki koncert, że ho ho ;) Trzeba też pilnować, aby bez powodu nie otwierać lodówki, bo dźwięk ten prowokuje ją do przypominania o swojej obecności :) Powoli tworzy się też jej wysublimowane menu. Wszystkich planujących nas odwiedzić gości informuję, że nie lubi jabłka, gruszki i papryki :)


A tak z innej beczki...
Czy planujecie karnawałowe balety ? :)



Szalejcie sobie bezwstydnie :)

11 komentarzy:

  1. u mnie porządek trwa tylko chwilę. sprzątam tylko ja, reszta bałagani ,więc stan błogiego niesprzątania trwa krótko. Matylda lubi głaski? facet tańczy jak dziadek na weselu :D. w pierwszych rzędach zawsze siedzą faceci w gajerach i boją się śmiać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Słodka słodka...

    A głaski lubi bardzo ;) Co do pierwszych rzędów - sprawdzę 7 marca bo wybieram się na Kabaretowy Dzień Kobiet w Teatrze Wielkim :) Już się doczekać nie mogę :) A miejsca mam na balkonie więc będę bezwstydnie rechotać !

    Przyznaje, że do Hrabiego mam słabość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny świń! :) Ja też kiedyś miałam świnkę rozetkową, a teraz mam psa i kota :))
    Porządki faktycznie pomagają uporządkować życie!

    OdpowiedzUsuń
  4. pochłonięta jestem lepieniem z masy solnej i to jest też twoja zasługa :) mam pytanie czy lakierujesz figurki ? mam ochotę użyć bardzo błyszczącego lakieru, ale tylko do wybranych postaci. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki Ci serdecznie za śliczny prezent Asiu! :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. iw - cała przyjemność po mojej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Asiu, a czy kotu może zaszkodzić lizanie Aniołka, bo się właśnie do niego dorwał!? :)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam kiedyś identyczną świnkę, cudowna była :)
    a z tańców się nieźle uśmiałam ;) :)

    OdpowiedzUsuń
  9. iw, myślę, że sam w pewnym momencie się zniechęci (jak będzie mu za słono :)), a jeśli nie to może mieć niestrawności :D co prawda masa składa się tylko z soli, mąki i wody, ale są jeszcze farby akrylowe, więc...

    OdpowiedzUsuń
  10. Aniu, witaj w moich progach ;) i cieszę się, że mamy podobne poczucie humoru :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)