już w nikim !
Choćby śpiewem się zaniosły
słowiki !
Choćby zapachniały wszystkie
jaśminy !
Choćby zapłakały wszystkie
dziewczyny !
Nie zakocham się tej wiośnie
na przekór !
- No i chyba słusznie, boś nie
w tym wieku.
Trzeba umieć się wycofać
z arenki,
Gdy zaczyna służyć sofa
do drzemki
- Nie uwikłam się z tą wiosną
w ten wątek !
- Górę w tobie wziął po prostu
rozsądek.
- Nie usłucham ja tej wiosny
zupełnie !
Postulatów jej najprostszych
nie spełnię !
Nie, nie pójdę ja tej wiośnie
na rękę !
Serce w żadną mi nie wzrośnie
panienkę !
- Za to darzę Cię estymą
nareszcie !
- Zakochałem ja się – zimą,
już wcześniej …
Agnieszce
Jeremi
21.III.1964
Od kilku tygodni tonę w melancholii i rozpływam się za sprawą „Listów na wyczerpanym papierze” Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory. O książce było dość głośno w okresie przedświątecznym, a i popatrzeć na nią można w niektórych miastach, np. w Poznaniu na bilbordach tuż przy przystanku tramwajowym z którego co rano wyruszam do pracy ;)
Piękna opowieść o ludziach, którzy cenili się jako artyści, natomiast nie bardzo znosili się jako ludzie. Opowieść o zranionych kochankach sprzed świetlnych lat. Oboje narzekali na siebie nawzajem tak samo często, jak o sobie myśleli w sposób ciepły i serdeczny ;) Wiele pięknych wyznań, niesamowitych uczuć. Wielka szkoda, że w codziennym wymiarze życia zapominamy o takiej niewypowiedzianej prawdziwej bliskości…
lutym 1964 a czerwcem 1966.
On lat 49, żonaty po raz drugi, z dwojgiem dzieci, w rozkwicie swojego talentu. Spokojny, powściągliwy, dystyngowany Starszy Pan, wówczas 20 lat starszy od niej. Sławny i uwielbiany za sprawą telewizyjnego Kabaretu Starszych Panów. Ich piosenki znali i nucili prawie wszyscy. Ona także pisała – 28-letnia rozwódka po przejściach. Niespokojny duch, bo zawsze w ruchu, w kolejnej podróży, nieustannie otoczona ludźmi, spragniona ich obecności zawsze i wszędzie. Z jego strony miłość od pierwszego wejrzenia do „skomplikowanej dziewczyny” ;) Z jej strony romans jak każdy inny. Uwodziła zakochując się najpierw w jego listach, a dopiero potem w nim samym…
Niebywałe inteligencje.
Ponadprzeciętne poczucia humoru.
Geniusze.
Zderzenie dwóch indywidualności, silnych osobowości i niełatwych charakterów dało nam burzę uczuć bynajmniej nie letnich.
Miłość to dziwna ale jakże piękny jej owoc - listy, piosenki, wiersze – możemy podziwiać dziś, w świecie smsów, @ i pozbawionych polszczyzny dialogów na GG ;) Prawdziwa uczta dla miłośników literatury, a w szczególności dla tych wszystkich, którzy są wrażliwi na piękno i finezję słowa.
Magda Umer
Listy Agnieszki Osieckiej do Jeremiego Przybory wyszły na światło dzienne właśnie dzięki niej - Magdzie Umer – wieloletniej przyjaciółce tytułowej pary. To właśnie jej Jeremi wręczył dużą brązową kopertę z napisem „Agnieszka” mówiąc: „Myślę, że literatura polska by nam tego nie wybaczyła. Zaopiekuj się tym”. Docelowo listy miały trafić do Fundacji Okularnica, założonej przez Agatę Passent – córkę Agnieszki i zostać wydane za 50 lat. Plany jednak uległy zmianie, gdy Agata odnalazła listy Jeremiego do Agnieszki. Po złożeniu tych niesamowitych puzzli przez Magdę Umer, konsultacjach z Agatą Passent a także Konstantym Przyborą, listy trafiły do druku.
Całość ułożona jest w porządku chronologicznym, a tuż obok listów: notatki z kalendarzy, fenomenalne zdjęcia, telegramy, kartki pocztowe, przypisy autorstwa Magdy Umer, ale też Agnieszki i Jeremiego, jakie zamieścili w swoich listach. Są też słowa wykreślane i przekreślane, pozostawione celowo dla dowolnej interpretacji czytelnika. Książka kończy się tekstami piosenek, które powstały w wyniku uczuć dwojga artystów. Do książki dołączona jest płyta z audiobookiem czytanym przez Magdę Umer i Piotra Machalicę.
A czy miłość jest obiektywna ?
"Jak to dobrze, że zachowały się dla nas te listy, bo dzięki nim nasza skrzecząca ostatnio rzeczywistość na chwilę nabrała piękna i lekkości ;)" - napisał ktoś w sieci.
Polecam wszystkim tym, którzy mają ochotę zaznać trochę subtelności i ulotności ;)
A na koniec dopada mnie refleksja...
Czy taka miłość przetrwałaby w naszych czasach ?
nie spodziewałam się ! Starszy Pan też był kochliwy :D Agnieszka tak, ale ON ....dawać mi tę książkę !:D
OdpowiedzUsuńDi, czego się nie spodziewałaś ? ;)ON stety wpadł po uszy - jej uszy ;)
OdpowiedzUsuń...ale On miał żonę ! naiwna jestem, nie ? :D
OdpowiedzUsuńMiał miał ... ;)
OdpowiedzUsuńta książka mnie tak odpycha, że chyba ją wkońcu przeczytam z ciekawości ;)
OdpowiedzUsuńTak dokładniej to najbardziej irytowało mnie do tej pory ckliwe i bezkrytyczne uwielbienie Magdy Umer którym - w mojej ocenie - robiła antyreklmę tej książce w trójkowych audycjach. Bardzo lubię twórczość i Osieckiej i Umer, ale osobno... Mam wrażenie że to kobiety z zupełnie innej gliny
Tak, miłość w czasach zarazy ....
OdpowiedzUsuńPiękna miłość, z zazdrością czytałem
OdpowiedzUsuńAsiu,
OdpowiedzUsuńzadałaś pytanie, czy taka piękna miłość przetrwałaby w naszych czasach, które sprowadza się do podstawowego pytania:
czy taka piękna miłość mogłaby zdarzyć się w naszych czasach?
jestem pewna, ze tak,
ludzie nadal są ludźmi ze swoimi pragnieniami i możliwościami manifestacji swoich najgłębszych uczuć,
nadal i niezmiennie pragną kochać, kochają, i są kochani
czy taka miłość jest możliwa? wzniosła, pełna atencji, manifestacji w gestach, słowach, wielobarwnych listach,
prosta, piękna, zwyczajna w uwielbieniu istnienia ukochanego i ukochanej
jest możliwa, i dzieje się, ale my o nie nie wiemy nic, i nie możemy wiedzieć,
albowiem takie 'miłości' dzieją się po swojemu, w swojej ciszy, pomiędzy dwojgiem,
taka miłość manifestuje się skoncentrowana na obojgu
hałas, zgiełk, pośpiech, paplanina rozpraszają i spłycają, a słowa ledwie ślizgają się po powierzchni uczuć, po możliwościach, jakie otwiera miłość,
więc cóż,
może o takich miłościach z początków 21 wieku będą czytać nasze wnuki, za 50 lat, i będą otwierać oczy ze zdumienia i pytać:
czy taka miłość jest możliwa w dzisiejszych czasach?
jestem pewna że tak
serdecznie Cię pozdrawiam w niedzielne przedpołudnie
ps.
OdpowiedzUsuńaj, dodam jeno, że poznałam Agnieszkę w 1989roku i pamiętam ją z nocnych nadmorskich posiedzeń,
było dużo alkoholu i opowieści, wesoły kolorowy czas przemian wszystkiego,
ostatnie spotkanie zdarzyło się w wieczór autorski w 1993 roku, w Sulęcinie, gdzie przez chwilę mieszkaliśmy, kiedy to moje dzieciaki 2 i 3 letnie siedziały i wsłuchiwały się w słowa opowieści, wierszy siedząc na kolanach, a w międzyczasie, już nieco znudzonym maluchom, Agnieszka pokazywała ilustracje w książkach,
i taką Agnieszkę pamiętam, nieco zniecierpliwioną, rozmarzoną, wsłuchaną w siebie, i opowiadającą swoje życie.
Sempeanka - niestety muszę potwierdzić, że audiobook dołączony do książki to tragedia. Z całym szacunkiem do Magdy Umer, ale płaskie i bez wyrazu czytane przez nią wiersze po prostu psują cały urok.
OdpowiedzUsuńDi dziękuję za komentarz i dzielenie się swoimi wspomnieniami ;) I wiesz co ? Masz absolutną rację z tą miłością !
OdpowiedzUsuńYo - ja też zazdroszczę...
OdpowiedzUsuńmadmargot - czy dzisiejsze czasy są lepsze ? :) jakie by te czasy nie były... taka miłość chyba zawsze będzie robiła wrażenie, wzbudzała podziw i zazdrość ;)
OdpowiedzUsuń