wtorek, 8 marca 2011

Akcja pt.: "Pierzemy sierściucha" :)

Po powrocie z weekendowego wypadu w rodzinne strony zastał mnie widok Matyldy w stanie nieciekawym. Nie chodzi o to, że nie miała jedzenia, bo zapasy miała spore i wszystkiego nie zjadła. Chodzi o jej stan futra, który zawdzięczałam zbyt dużej ilości zjedzonej sałaty i ogórka oraz nieodpowiednim trocinom, które zmuszona byłam kupić ze względu na zmianę asortymentu w sklepie. Zamiast zaopatrzyć się w super chłonne, granulowane podłoże dla gryzoni zakupiłam na szybko ściółkę dla gryzoni, czyli miałkie trociny. Granulowane podłoże jest nieocenione we wchłanianiu wilgoci i neutralizowaniu przykrych zapachów, o czym przekonałam się biorąc Matyldę na ręce z zamiarem przywitania się :D Całe futerko od strony brzuszka, mokre, brudne i śmierdzące ! Włochate pośladki również ! Pomyślałam, trudno – będzie kąpiel i zabrałam się do przygotowania całej operacji, która mi samej przysporzyła sporo stresu, ale jak się później okazało strach miał wielkie oczy. W tempie błyskawicznym świniak miał zrobiony wybieg, a ja wysprzątałam kuwetę wsypując już odpowiednie podłoże. Potem się spięłam, bo jak tu wykąpać sierściucha, aby nie cuchnął na kilometr ? :D Brak środków, brak wiedzy. Plan awaryjny - czysta i letnia woda. Namoczyłam ręcznik i głaskałam nim Matyldę. Średnio jej się podobało i niewiele pomogło, więc wzięłam mydełko Bambino dla niemowląt. Zakupiłam też specjalną szczotkę do czesania sierści świniaków. Nalałam letniej wody w misce, tak aby sięgała Matyldzie do brzuszka. Na dno położyłam mały ręczniczek, aby nie robiła piruetów i czuła się bezpieczniej. Nachajcowałam w mieszkaniu, aby zwierzak się nie przeziębił. Przygotowałam ręczniki - sztuk 3 :) Wzięłam świniaka na ręce i zmierzam do łazienki. Głaszczę, mówię do niej, uspokajam, rozmawiam :D Jak z dzieckiem :) Stawiam w misce - reakcja ? Jest spokojnie. Powoli moczę ręce i głaszcząc moczę futerko :) Namydlam ręce i biorę kuperek do szorowania. Szczegółów pisać nie będę, ale trwało to dłuższą chwilę, bo najgorzej było z brzuszkiem. W każdym bądź razie operacja zakończona. Świniak ląduje w ręczniku pierwszym. Po chwili w drugim. Wycieram, czeszę. Biorę suszarkę, suszę. Nie boi się, ale trzęsie się. Ja też ! Idziemy na kanapę. Zawinięta w ręcznik kurczowo trzyma się moich rąk i ani myśli wynurzyć nosa :) Grzeje trzeci ręcznik na kaloryferze i wstawiam wodę. Owijam Matyldę w ciepły ręcznik i wlewam wrzątek do termoforu.

Kładę się na kanapie, a Matylda razem ze mną, rozkłada się wygodnie na mnie i na mojej polarowej bluzie :) Chyba jej dobrze, myślę sobie. Głaszczę, chwalę, mówię jaka dumna jestem, czeszę, daję sałatę, ogórka w nagrodę :D Po 2 h od rozpoczęcia operacji puszczam ją na jej ulubionym polarowym kocu, pod którym leży ciepły termofor - rozkłada się na nim i grzeje :) Widzę wyciągnięte nóżki, więc wnioskuję, że podoba jej się :) Do czasu wyschnięcia futerka nie wpuściłam jej do klatki, więc cały wieczór spędziłyśmy na kanapie :) Jest czysta i pachnąca a z perspektywy kilku dni stwierdzam, że Bambino jej nie uczuliło :) DZIELNA BESTIA. Jestem w stanie wyobrazić sobie ile stresu ją to kosztowało mimo, iż bardzo starałam się robić wszystko aby ten stres zminimalizować do zera. Pewnie, się nie dało, bo Matylda ma dopiero pół roku i to był jej pierwszy kontakt z wodą. No cóż... Nie szło inaczej :) Myślę, że ona też czuje się teraz bardziej komfortowo. A tak w ogóle, to zrobiłam jej legowisko na domku ze starego polarowego szala w kolorze czerwonym :) Bardzo lubi tam przesiadywać :)

6 komentarzy:

  1. To bardziej skomplikowane niż kąpiel noworodka! :) Ale zwierzak przeżył i obie macie się dobrze.
    Grzej tam świniaka i uściskaj ode mnie!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. kochana jesteś, tyle delikatności i troski :)
    ale boszeeeeeeeee taka szczotka ,z wyglądu przypomina ryżową. na sam widok Matylda mogła bać się :) mam nadzieję, że miękka ?
    nie możesz używać szamponu dla dzieci ?

    pozdrawiam czyścioszki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. iw - trudno mi porównać, bo dzieci nie mam :) Dzięki za uściski :)

    Di - jestem chyba ostatnią osobą, którą chciałaby sprawić Matyldzie krzywdę... Szczotka jest mięciutka z jednej strony, a z drugiej ma takie niby druciki do rozczesywania kołtunów (dla rozetek :)). Matylda ją uwielbia do tego stopnia, że rozpłaszcza się gdy tylko ją czeszę. Szampon dla dzieci pewnie mogę, ale nie wiedziałam jak zareaguje na Bambino dlatego na pierwszą kąpiel wolałam kupić mydełko Bambino (szare również byłoby dobre).

    OdpowiedzUsuń
  4. tak pomyślałam o kupnie chomika i poczytałam o pielęgnacji. obcinałaś już pazurki Matyldzi ?
    ja obcinałam mojemu pieskowi, ale były przeboje, to nie jest takie proste , czasami krwawił jakiś pazurek, ale nie tak ,jak po obcinaniu u weta. dlatego wolałam sama obcinać z wyczuciem. z czasem nabrałam wprawę i miałam smakołyk ,w nagrodę dla pieska . najczęściej kostka czekolady, którą uwielbiał, a raczej uwielbiała... to była sunia. pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dzisiaj odpowiadałam na to pytanie, ale nie wiedzieć dlaczego komentarz nie zapisał się, więc jeszcze raz ... Matyldzia pedicure ma jeszcze przed sobą - 10 minut temu obserwowałam jej pazurki i jak na razie jest ok :) Chomikom natomiast pazurków się nie obcina :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)