niedziela, 6 marca 2011

Posłodziłam sobie życie

Zawsze gdy czuję, że brakuje mi sił na walkę z całym złem na świecie jadę do domu rodzinnego podładować baterie. Jak trwoga to do Boga :) Już w piątek miałam wolne, więc zapakowałam manatki i obiad jadłam już w towarzystwie rodziców. Bardzo wypoczęłam i się zrelaksowałam. Było coś dla ducha, dla ciała i ... dla łasuchów :) Dla ducha sauna, dla ciała basen, dla łasuchów chruściki ...

... i murzynek z gruszkami :)
(to jedyne zdjęcie z nim związane jakie posiadam)

Nie pamiętam kiedy ostatnio czułam takie odprężenie... Wiem jedno - dość stagnacji ! Kolano kolanem, ale ja dłużej bez ruchu nie wytrzymam. Zapisuję się więc na basen. Przymierzam się również do regularnych wizyt na siłowni - rowerek i orbitrek nie zaszkodzą na moje kolano. Skoro biegać nie mogę, mogłabym też spróbować marszu na bieżni. Jest trochę możliwości, z których mogę skorzystać i właśnie to zamierzam zrobić ! Trochę zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

6 komentarzy:

  1. Asiu,
    Basen i rowerek stacjonarny to dobra decyzja, tylko nie pływaj żabką. To bardzo ważne dopóty dopóki nie będziesz miała wyników z rezonansu a kolano wróci do normy. Jednocześnie miej dystans do każdych zdjęć i słuchaj swojego ciała i diagnozy co najmniej dwóch dobrych lekarzy i dwóch doskonałych rehabilitantów. Nic na siłę, ale wiara czyni cuda i małymi kroczkami można ich dokonać. Przekonałam się, że możliwe jest to, co niemożliwe. Rezonans wykazał prawie 3 lata temu że jest konieczna operacja wstawienia endoprotezy.Najpierw rozpłakałam się a potem wyobraziłam sobie taką rehabilitację, która wyprowadzi moja nogę tam, gdzie operacja będzie zbędna. I tak się stało.
    Owszem, zdaję sobie sprawę, że to nieustanny proces: nie nadwerężać i nie obciążać, żyć zwyczajnie i utrzymywać kolano w stałej sprawności i głaskać je codziennie i dziękować, że mnie nosi. Wierzę, że organizm współpracuje z naszą intencją zdrowienia wtedy, kiedy współpracujemy z nim.
    Umów się na badanie, diagnozę, z najlepszym w tej części Europy rehabilitantem Honoratą Wójcicką. Wiem, że w Poznaniu, prowadzi(albo prowadziła) swój prywatny gabinet. Mieszka w Zielonej Górze, doktorat z rehabilitacji manualnej w Dortmund. Telefon 609605055. Dzięki swojemu uporowi i jej mądrości chodzę.
    Kolorowych snów.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dorota podała Ci konkretne namiary, zapewne ma rację, więc ja tylko przyklasnę.
    natomiast faworki domowej roboty i murzynek z gruszkami rozbudziły moje kubki smakowe.
    ja jestem też rozbudzona i wyspana już przed północą :)pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma jak u rodziców, tam zawsze jest się dzieckiem ... jejku chrust robiony z mamą wywijanie i ten murzynek z gruszką poezja. Nie wiem dokładnie o co chodzi z kolanem, ale życzę zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dorotko, bardzo dziękuję za wszystko co napisałaś. Bardzo mi brakuje sportu do tego stopnia, że chyba właśnie przesadziłam w weekend z pływaniem, a niestety pływałam żabką :/ Pozwoliłam sobie na 3 dniowe szaleństwo, a w niedzielę wieczorem miałam wrażenie jakbym zamiast kolan miała dwie piłki – nie spuchły, ale były bardzo ciężkie. Lód pomógł, ale masz rację – nie mogę żabką i nie mogę tak intensywnie. Ograniczę więc do wizyty raz w tygodniu. Rok temu o tej porze roku już biegałam, stąd ten straszny głód na jakiekolwiek formy ruchu. Nic to, nie dam się i zapiszę się na siłownię, gdzie też są fizykoterapeuci, którzy doradzą mi co mogę, a co nie. Serdecznie dziękuję za namiar na Panią Honoratę - skontaktuję się z nią po rezonansie. Jeszcze raz gorąco dziękuję i przesyłam Buziaki !

    OdpowiedzUsuń
  5. Di, wierz mi, że murzynek był wyśmienity i chruściki również. Czyżbyś cierpiała na bezsenność ? Pierwszy znak wiosny ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. diuk, kiedyś widziałam jak Nigela robiła gruszki w cieście czekoladowym i tak mnie naszło, aby zrobić coś w ten deseń :) Bardzo fajne połączenie smaków, ale gruszki nie mogą być z kompotu, bo wtedy znikają w cieście. Polecam i dziękuję za troskę :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)