Nocnego spaceru ciąg dalszy ;) Tym razem ciekawostka dotycząca mostu Biskupa Jordana na rzece Cybina, który łączy Ostrów Tumski ze Śródką (często nazywany przez poznaniaków Mostem Śródeckim lub Mostem Cybińskim). Most ten ma dwie historie. Pierwszą związaną ze starą przeprawą jaka niegdyś była w tym miejscu. Druga to zupełnie nowa historia, którą od niedawna tworzą młodzi zakochani ludzie.
Przeprawa w tym miejscu istniała od średniowiecza. Był to jedyny cywilny wjazd do miasta od wschodu. Przejście przez Cybinę w tym miejscu istniało nieprzerwalnie aż do 1939 roku, kiedy wycofujące się oddziały Wojska Polskiego wysadziły w powietrze całą konstrukcję. Później jeszcze istniała prowizoryczna drewniana przeprawa do 1969 roku. Obecnie most ponownie złączył ze sobą dwa brzegi Cybiny, a to za sprawą niewykorzystanego przęsła z rozbiórki innego mostu w Poznaniu - Św. Rocha. Postanowiono w ten sposób nawiązać do dawnego Traktu Królewsko-Cesarskiego i od 2007 roku ponownie uruchomiono pieszo-rowerową przeprawę przez rzekę. Od tej pory rozpoczęła się druga historia pisana przez młodych, zakochanych.
Most ten bowiem spełnia taką samą rolę jak wiele znanych na całym świecie, np. we Florencji, Rzymie, Wilnie, Zagrzebiu, Kijowie, Kolonii, Londynie, Pradze, Rydze, a także we Wrocławiu, Warszawie czy nawet w Seulu. Mosty te zyskały wspólną nazwę: Most Miłości, a ich charakterystyczną cechą jest to, że barierki pokrywają kłódki z wypisanymi na nich imionami lub inicjałami, a kluczyki od nich trafiają w nurt rzeki. Umieszczają je tam zakochani wierząc, że w ten symboliczny sposób dają wyraz trwałości uczucia, które ich łączy.
Zwyczaj zawieszania kłódek na moście przez zakochanych opisał w swojej powieści „Trzy metry nad niebem” Federico Moccia. Bestsellerowa książka, która rozeszła się w milionach egzemplarzy na całym świecie, opowiada o życiu młodych rzymian. Główny bohater opowiada dziewczynie legendę, według której kochankowie zawieszają na jednej z latarni łańcuchy i kłódki, a klucze wrzucają do rzeki. A co potem ? - pyta dziewczyna. - Potem już nigdy się ze sobą nie rozstają - odpowiada bohater.
Opisany w powieści „Trzy metry nad niebem” most istnieje naprawdę. To Ponte Milvio w Rzymie. Kłódek wisi na nim już tak wiele, że władze Rzymu zmuszone zostały do umieszczenia na nim dodatkowych łańcuchów, na których mogłyby się wszystkie pomieścić. Most Miłości w Poznaniu jeszcze aż tylu się nie dorobił, bo ma dopiero kilka lat :)
wtorek, 22 marca 2011
Naiwni - wierzą w miłość
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piękna legenda i wspaniały zwyczaj! :))
OdpowiedzUsuńZawsze mnie takie wzruszają...
naiwni czy nie, to ja chcę żeby tam ,mój ukochany ( który jest daleko :D )kłódkę chciał zawiesić, to takie romantyczne :D chociaż materiał twardy :)może ja tam kiedyś będę i wezmę ze sobą wielką kłódkę ...ale nie przecież u nas też są mosty , ktoś musi być pierwszy :D
OdpowiedzUsuńobawiam się tylko złomiarzy. wczoraj ukradli z ulicy dwa dekle od kanalizacji. cud, że ktoś tam po nocy nie wpadł :/
aaaaaaaaaaa.. wczoraj namierzyłam kłódkę zwisająca z zabytkowej latarni w Sukiennicach!przeginacie zakochani..
OdpowiedzUsuńiw - Warszawa też doczekała się swego „mostu miłości”. Kłódki, na których zakochani wypisują swoje imiona i deklarację uczuć, zawisły na moście Świętokrzyskim. Zwyczaj ten nie zrodził się jednak, tak jak w innych miejscach, spontanicznie, lecz był elementem happeningu, przygotowanego w ubiegłoroczne walentynki. Na barierkach mostu zawisło wtedy ok. 50 kłódek, a kluczyki do nich spłynęły nurtem Wisły. Nie wiadomo jak długo przetrwała miłość tych, którzy kłódki wieszali, ale po dwóch tygodniach kłódek na moście nie było. Prawdopodobnie ukradli je zbieracze złomu. Tak przynajmniej donosiły gazety. Od tego czasu zawisły jednak na moście Świętokrzyskim nowe kłódki, teraz już wieszane spontanicznie :)
OdpowiedzUsuńDi - nie wiem w jakim mieście mieszkasz, ale może już jest takie miejsce u Ciebie ? :) Złomiarze w całym kraju robią zawrotną karierę :D
OdpowiedzUsuńel - słyszałam o moście miłości w Krakowie czyli o kładce Bernatce :) czy ta latarnia była właśnie tam ? :) przeginają, przeginają... a na wiosnę jeszcze więcej ich będzie :)
OdpowiedzUsuństudiowałam w Poznaniu ponad rok i nie widziałam tego mostu...znaczy sie niewiele widziałam:)
OdpowiedzUsuńBeata - może jeszcze wtedy go nie było ? bo to świeżynka :)
OdpowiedzUsuńasik, latarnia wisi pod stropem w Sukiennicach! na Rynku Głównym! zamieszcze dzis zdjęcie..
OdpowiedzUsuńWierzę w miłość, tylko myślę, że za dużo na jej temat mitów, a za mało się ja zauważa, kiedy jest.
OdpowiedzUsuńGłównie gada się o stanie zakochania, a to tylko pewien krótki etap miłości, wprawdzie bardzo przyjemny, ale to nie to samo, co ONA :))
pozdrowienia
We Wrocławiu jest też most z "kłódkami miłości". Ten warszawski wobec wrocławskiego prezentuje się mizernie, w sensie ciężaru miłości oczywiście :)
OdpowiedzUsuńFajne, czemu nie. Kiedyś ryto na drzewach, teraz kłódki;)
OdpowiedzUsuńno wlasnie, jak ja bym taka klodke zamiescila z moim pierwszym chlopem to teraz musialabym sie chyba powiescic :) ale niepowiem uczucie zaswiergolenia jest piekne, te dreszcze na sama mysl, i to poddenerwowanie kiedy sie czeka na spotkanie cos w tym jest :) :)
OdpowiedzUsuń