wtorek, 8 marca 2011

Kabaretowy Dzień Kobiet

Salwy śmiechu, gromkie oklaski oraz niebanalny humor, a to wszystko z okazji Dnia Kobiet i prezentu jaki sobie sprawiłam w dniu wczorajszym - bilet na Kabaretowy Dzień Kobiet, który odbył się w Teatrze Wielkim w Poznaniu :) Udział znakomitych gości tj.: Kabaretu Hrabi, Kabaretu Jurki, Ireneusza Krosnego, Kabareut Limo i Kabaretu Szarpanina ze Szczecina sprawił, że wieczór pozostanie mi na długo w pamięci a dzięki prowadzącemu - niezastąpionemu Arturowi Andrusowi, wieczór ten miał szczególną magię :) Był to mój "pierwszy raz" gdy oglądałam kabaret na żywo. Wstyd się przyznać, ale nigdy wcześniej nie złożyło się... Nie pamiętam też kiedy ostatnio byłam w Teatrze - wieki temu ! Już w holu przywitali nas wszyscy twórcy Kabaretów :)))) Można było zrobić sobie zdjęcie rozwodowe z przystojnym Dariuszem Kamysem, który nie szczędził pocałunków dla chętnych pań, przejść po czerwonym dywanie, a właściwie jego skrawku, który był rozwijany przez Tomasza Majera przed każdą niewiastą, albo spotkać ekshibicjonistę w płaszczu i białych rajstopach, który chętnie pokazywał swe wdzięki :) Wyglądało to przezabawnie i zwiastowało dobrą rozrywkę :)

Owszem, zabawa była przednia, mimo iż miejsca miałyśmy gdzieś wysoko, bo wykupywałyśmy bilety jako jedne z ostatnich babek chyba :) Nim się obejrzałam 2,5 godzinny spektakl minął niczym pstryknięcie palcem :) Czegoż innego spodziewać się można po Hrabim, który był autorem rewelacyjnego scenariusza specjalnie na tę okazję ? :) Joanna Kołaczkowska choćby powiedziała głupie "fiku miku" potrafi zrobić to w taki sposób, że powala na łopatki. Mim Irek też dał czadu - zebrał najgorętsze oklaski i dzięki temu pięknie "zaśpiewał" Feela i Edytę Górniak na bis. Naprawdę jest w tym świetny ! Podobnie jak jego skecz "W filharmonii :) Co tu dużo mówić, było rewelacyjnie ! Mam nadzieję, że Wam również ten dzień upłynął z uśmiechem na ustach. Nawet jeśli nie otrzymaliście od płci przeciwnej żadnego dowodu sympatii, to sprawcie sobie jakąś przyjemność ;) Jeszcze nie jest za późno... Może kino nocną porą ? :)

Pamiętajcie, że "Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny", ale największe braki mają polskie chłopaki :)

A tak w ogóle, lubicie to święto ?
Ja lubię tulipany :)

8 komentarzy:

  1. Ale sobie fajnie poświętowałaś! :))
    Oby Ci ten dobry nastrój pozostał jak najdłużej!

    OdpowiedzUsuń
  2. już myślałam...przepadła dziewczyna, poszła na zamarznięte rozlewisko rzeki , ale na szczęście jest :)
    życie kabaretem jest :)
    nie przywiązuję uwagę do tego święta:) w pracy były zawsze goździki , jakiś bon, a później rajstopy :) brrr, rozdawane hurtem i przed złożeniem podpisu o odbiorze.
    panowie przejmują się i pod jakąś presją , zestresowani ,kupują kwiatek i coś słodkiego. ja postanowiłam zrobić pizzę , którą żołądek koniecznie chciał zwrócić :D ale nie dałam się , była pyszna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. iw - rzeczywiście udało mi się w tym roku :) myślę, że dobrego nastroju mi ostatnio nie brakuje i mam nadzieję, że nie będzie powodu aby się to zmieniło :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Di - melduję, że jestem cała i zdrowa ! picuszka - mmmmmmniam ... niestety mam dietę i na takie rarytasy przyjdzie mi jeszcze poczekać :)

    OdpowiedzUsuń
  5. dlaczego jesteś na diecie? brzusio boli, czy
    7-tygodniowy post jest ? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. dlatego, że chcę zrzucić parę kilo Di ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. no tak faworki , murzynki , a później lament...ja chcę schudnąć :D nie masz z czego, ale ponoć prawie każda kobieta jest na wiecznej diecie odchudzającej. skoro tego pragniesz, życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. to nie faworków i murzynka wina, bo zjadłam ich niewiele, tylko kilkumiesięcznej stagnacji ze względu na kolano :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)