Francuski piosenkarz i aktor Maurice Auguste Chevalier mawiał: "Paryż najpiękniej wygląda z wieży Eiffla, chociażby dlatego, że jej stamtąd nie widać". Niegdyś wieża była piętnowana przez grupy estetów francuskich, którzy pisząc petycje na temat żelaznej ohydy chcieli zwrócić uwagę na hańbiącą obrazę poczucia smaku i piękna przez wstrętną kolumnę z blachy poskręcanej nitami, nazywana była też czarnym kominem fabrycznym, który przytłacza swą barbarzyńską masą wszystkie paryskie zabytki (źródło: "Paryskie pasaże" K. Rutkowski). Dziś wieża Eiffla to 300tu metrowy symbol Paryża. Wybrana spośród 107 projektów, była ukoronowaniem Wystawy Światowej w 1889 r. To także niezwykłe osiągnięcie techniczne - niecałe 2 lata zajęło Gustawowi Eiffelowi (twórcy konstrukcji Statuy Wolności) i jego ekipie (50 inżynierów i 132 robotników) połączenie 18 tysięcy stalowych części za pomocą 2,5 miliona nitów. Pod wpływem wiatru wieża kołysze się na 6-7 cm :) Konstrukcja wsparta jest na czterech trapezoidalnych podstawach o boku 25 m każdy. Na wysokościach 57 m, 115 m i 275 m znajdują się tarasy widokowe. Pierwszy i drugi poziom są dostępne schodami i windami. Trzeci poziom jest dostępny tylko windą. Przy dobrych warunkach atmosferycznych z samego szczytu widać piękną panoramę Paryża, a w tym: Łuk Triumfalny...
Wzniesiona na okres 20 lat wieża, uratowana została dzięki zagospodarowaniu jej do celów naukowych. By udowodnić jej przydatność Eiffel uczynił z niej miejsce wspomagające laboratoria meteorologiczne, aerodynamiki i cechowania instrumentów do mierzenia ciśnienia. Później wieża stała się stacją radiotelegraficzną, radiową i telewizyjną. Ów wzór stalowej architektury, krytykowany przez artystów już od momentu rozpoczęcia budowy, w ciągu stu lat obejrzało 120 milionów zwiedzających. Wieża została otwarta 31 marca 1889 roku - Gustaw Eiffel pokonał 1710 stopni aby na jej szczycie umocować trójkolorową flagę. Przez pierwszych 6 miesięcy więżę zwiedzało codziennie 12 tysięcy osób. Oświetlenie zamontowane w 1985 roku we wnętrzu wieży pozwala nam dziś podziwiać ją również nocą dzięki sodowym lampom dającym żółto-pomarańczowe światło. Ponadto gdy zachodzi słońce...
(co starałam się uchwycić na zdjęciu z efektem średnim :))
W okresie świąt państwowych wieża bywa przyozdabiana małymi lampkami lub podświetlana we francuskie barwy państwowe. Co siedem lat, aby zapobiec korozji, wieża jest malowana, a do tego celu zużywa się 50-60 ton farby. Tyle historii...
Wieża przyciąga mnie do siebie swą magiczną siłą za każdym razem gdy jestem w Paryżu. Nigdy nie mam dość zdjęć i spacerów po placu du Trocadéro ...
(widok z wieży)
Asieńko, dziękuję Ci za Twoje słowa otuchy, za list i za chęć pomocy. Nie wiem co mnie jeszcze czeka... Postanowiłam wyjechać z Ines choć na 10 dni - czasem chyba warto takie chwile kraść życiu, bo kto wie ile po nas kiedyś zostanie - może tylko właśnie takie chwile :) I choć nie wiem co się w moim życiu podzieje, już raczej nie zniknę, w pewnym sensie narodziłam się na nowo :) I cieszę się, że w otoczeniu takich ludzi jak Ty :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię mocno
:*
bardzo ciekawy i przyjemny blog. Zdjecia super.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Ula, mam nadzieję, że odpoczynek pomoże... Jeśli nie zapomnieć o troskach, to choć cieszyć się z uroków Andaluzji. Życzę udanej wyprawy i czekam na Twój powrót oraz fotorelację :*
OdpowiedzUsuńAgnieszko, dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej w moje skromne progi :)
bylam w paryzu ale na wiezy aifla nie ( na szczescie ) hahaha jakos paryz mnie nie zaskoczyl swoja uroda a wrecz przeciwnie,jedyne co mnie we francji zaczwyca to stare zamki i palace cos pieknego :)
OdpowiedzUsuńOpinie są podzielone... Miasto jak każde inne można by rzec, dla mnie jednak szczególne - mam z nim związanych wiele wspomnień... Może to one oddziałują na moje postrzeganie francuskiego otoczenia ?
OdpowiedzUsuń