Ostatnio brak mi natchnienia do tworzenia - do pisania, lepienia, malowania... Nie po raz pierwszy i nie ostatni dziś mam dzień nicnierobienia. Totalna demotywacja. Od tego lenistwa rozbolała mnie już głowa i nie mam tu na myśli bólu, który zaraz przejdzie, ale ból raczej zbliżony do migrenowego. Ma na to niewątpliwie wpływ pogoda, która zdecydować się nie może czy być letnią, czy może jeszcze wiosenną ? Ale ma też wpływ wszystko co dzieje się dookoła... i we mnie. Mój poprzedni post był dość utopijny - przyznaję :))) Bycie sobą nie zawsze oznacza mówienie prawdę, bo są i tacy, którzy w kłamstwie dobrze się czują a pragnienie bycia kimś innym, to marnowanie osoby którą się jest. Poza tym życie pokazuje, że nie zawsze prawda jest na miejscu. Co dzień przecież spotykamy ludzi, których nie lubimy, w miejscach, których nie znosimy, mówimy im rzeczy, których nie myślimy, udając człowieka, którym nie jesteśmy. Gdzieś ostatnio widziałam takie zdanie: "Lubisz mówić prawdę ? - to polubisz i samotność." Coś w tym jest... Ale dziś nie o tym...
Moja dusza jakaś rozdarta znowu. Zdecydowanie zbyt często ma to miejsce... Może za bardzo otwieram się na ludzi ? Może zbyt szybko otwieram drzwi, do głębszych warstw mnie ? Może jestem zbyt wymagająca i nikt nie potrafi sprostać moim wymaganiom a co za tym idzie rozczarowania są częste i gęste ? Nie wiem. Wiem jedno. To, że coś było jedynie złudzeniem nie oznacza, że jego utrata mniej boli... Zastanawiam się, co ludziom daje szczęście ? Co sprawia, że czujemy się spokojni o jutro i zwalniamy tempo naszego życia myśląc "tego właśnie szukałam/łem" ? Co daje nam poczucie spełnienia ? Czy są rzeczy, które będąc pierwiastkiem naszego szczęścia, dają poczucie pustki gdy nagle ich zabraknie ? Czy potrafimy o nie walczyć ? Czy odwagą, a może nietaktem jest mówić dzisiaj to, co się myśli lub czuje ?
Ostatnio uczyłam się dystansu, zwanego też zwisajstwem lub mamtowdupizmem :) Były lepsze i gorsze dni, przyznać jednak muszę, że tak do końca zdystansować się czasem nie potrafię... Zwłaszcza wtedy gdy mi zależy... No cóż - taki już ze mnie typ. Chyba nie będę z tym walczyć i pozostanę sobą... Po protu nie potrafię ludzi traktować jak rzeczy = zabawki bo każda napotkana w naszym życiu osoba, wnosi coś do naszego życia...
I bardzo przepraszam za wywód, ale miałam dziś potrzebę pisania o wszystkim i o niczym, a że mam prawo do własnego zdania to inni mają prawo mieć je gdzieś :)
Dziękuję za uwagę :)))
nie na darmo masz dyplom z filozofii :) wydaje mi się , że powinnaś urodzić się w innej epoce - myślę że np romantyzm byłby w sam raz :)... a tak z takim filozoficznym myśleniem strasznie męczysz się w dzisiejszych czasach....
OdpowiedzUsuńWbrew pozorom bardzo twardo stąpam po ziemi i trzeźwo patrzę na świat. Tutaj lubię sobie pofilozofować i poanalizować... W dzisiejszych czasach nie męczy mnie filozofia, ale ludzie, którzy pogubili się i nie wiedzą czego chcą.
OdpowiedzUsuńLudziom często forsa przysłania świat. Mam wrażenie, że to jej pragną najbardziej, że wszystko jest do kupienia, a słowo "proszę", albo "przepraszam" to jakiś dinozaur jest i do Muzeum Naturalnego z nim!
OdpowiedzUsuńWtedy przenoszę się w czasie, jak ostatnio, złapać równowagę.
Uściski i całusy Asiu:*
O widzisz Kasiu, dziękuję za zabranie głosu. Czyli nie jestem tak do końca samotnym dinozaurem na tej planecie :))) Podróże w czasie... Masz rację - jest to dobre lekarstwo, ale ja swoje zażyję dopiero na jesień... Do tego czasu będę smęcić jeśli nie nabiorę dystansu :))) A z ta forsą niestety masz racje... Ludzie potrafią sprzedać swoją empatię.
OdpowiedzUsuńBuziaki Kasiu :)