sobota, 11 grudnia 2010

Zarażona nastrojem od latających świnek ;)

Jak zobaczyłam tę ceramiczną świnkę (i jej rodzinkę, bo były w sumie 3) na Festiwalu to roześmiałam się w głos podobnie jak moja mama, która była ze mną :) Dziś sobie przypomniałam o tym zdarzeniu i przy okazji również o zdjęciach, którymi miałam częstować ;) No więc od świnki zaczynam, bo dobry dzień miałam ;) Po pierwsze dlatego, że USG kolana nie wykazało uszkodzonej: rzepki, łękotki, więzadeł czy ścięgien a tego bardzo się bałam. Strach ma wielkie oczy ale cieszą choć takie optymistyczne wieści w obliczu tej całej historii. Po drugie: cały dzień spędziłam dziś w kuchni mieszając sól i mąkę a to oznacza, że ulepiłam wszystko to, na co miałam zamówienie, łącznie z ciuchcią i dinozaurem ;) Mam dobre dni jeśli chodzi o nowe pomysły i myślę, że jak tylko pomaluję, to na co mam zamówienie, to dorobię jeszcze kilka nowych aniołków. Tak więc jutro dzień malowania ;) I po trzecie: cieszy mnie, że odpocznę trochę od pracy przez tę kontuzję. Dodam, że już prawie nic nie boli, chyba za sprawą leków, które mają działanie również przeciwbólowe. Jest więc dobrze ;)

4 komentarze:

  1. fajowa skarbonka :D i napis na niej powinien być "Płać za grzeszki " ...zdrówka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bidaku.... A kolana to poważna sprawa. Cieszę się, że to jednak nic takiego.

    Genialna ta świnka :) Masa solna? Zainspirowałaś mnie. Tak dawno nie rzeźbiłam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Di - a to właśnie nie była skarbonka, tylko takie cuś z uszmantami do postawienia ;)

    Jeanne Kiur - chętnie zobaczę Twoje prace ! Pochwal się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. :)
    tak uśmiechnięta i wachlująca dobrą energię świnka-skarbonka to genialny pomysł, każdy grosik to uśmiech rozbawienia, inspiracja dnia
    Słoneczności załączam

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)