wtorek, 2 lutego 2010

Tiramisu

Zeszły tydzień był pełen wydarzeń i wrażeń. Sprawcą całego zamieszania była bliska memu sercu "Żabcia" prosto spod Wieży Eiffla. Była to dla mnie okazja niebywała do popisów kulinarnych :))) Bo kto mnie nie zna, ten wie, że kocham gotować, pod warunkiem, że mam dla kogo :))) (szczerze ? nie znam lepszej motywacji :D) Sposobność była tym bardziej szczególna, że widujemy się z "Żabcią" zaledwie 1-2 razy w roku :/ Mam nadzieję, że w 2010 uda nam się zrealizować nasz niecny i ambitny plan, co przyczyni się do zmiany tego stanu rzeczy :) A ponieważ cały czas jestem "na fali" wierząc w realizację marzeń, uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie i nie biorę pod uwagę opcji, że coś pójdzie nie tak jak powinno... Do sedna. Radości mej ze spotkania nie było końca, więc i przygotowania do jednej nocy spędzonej z przyjaciółką były mocno zaawansowane :) Szef kuchni (tzn. ja) polecał: na kolację danie indyjskie i na obiad danie włoskie (szczegóły innym razem). Na deser natomiast zaserwowałam tiramisu.

Chciałabym polecić ten jakże prosty deser wszystkim tym, którzy cenią sobie swój czas, bowiem robi się go błyskawicznie, a efekt... Niebo w gębie !

Ja często urozmaicam tiramisu galaretką (jak widać na zdjęciu) albo miksowanymi truskawkami, ale zdecydowanie najlepsze jest TIRAMISU bez dodatków, czyli takie.

Jak to zrobić ?

Składniki:
- biszkopty
- ser mascarpone (500 g)
- jajka (4-5 sztuk)
- cukier (4 łyżki)
- zaparzona mocna kawa rozpuszczalna (1 kubek)
- szczypta soli do ubicia piany
- starta gorzka czekolada, kakao do dekoracji
- ewentualnie 2 kieliszki amaretto lub: rumu, koniaku

PROSTY sposób przygotowania:
Kawę parzymy (im mocniejsza, tym lepsza), studzimy i dodajemy alkohol - kto lubi. Ja preferuje tiramisu bezalkoholowe :) Jajka dzielimy na żółtka i białka. Żółtka ubijamy z cukrem. Białka ubijamy z odrobiną soli na SZTYWNO. Do serka dodajemy miksując najpierw utarte żółtka z cukrem. Później, już bez miksowania, dodajemy ubite białka i wszystko delikatnie mieszamy. Biszkopty moczymy w ostudzonej kawie tak, aby nasiąknęły, ale się nie rozmoczyły. Wykładamy na dno naczynia biszkopty (blacha, naczynie żaroodporne, pucharki), a na nie masę serowo jajeczną, potem znów biszkopty i masę, i tak dalej... Całość posypujemy startą czekoladą, kakao lub kawą i wkładamy do lodówki na kilka godzin. Voilà - bon appétit :)))

4 komentarze:

  1. Bardzo smakowicie wygląda :) Tylko gdzie ja w naszej dziurce znajdę serek mascarpone??? Moje gotowanie z reguły i ze względu na brak czasu kończy się na kupowaniu książek kucharskich ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Serek mascrapone ma specyficzny smak. W Polsce to też raczej rarytas, choć w dobrze zaopatrzonych sklepach tj. "PiP" można dostać serek mascrapone polskiego producenta - "Piątnica" ok. 5 zł za 250 g. Możesz spróbować (bo słyszałam, że niektórym się to udaje :)) zastąpić mascarpone jakimś mielonym serkiem albo homogenizowanym ? Mascarpone to praktycznie bardzo gęsta i tłusta śmietana więc można też spróbować kombinować ze śmietaną i jakimś słodkim kremowym serkiem np. waniliowym. Ważna jest nie marka, a konsystencja - musi być gęsty. A jakby ta dodać serek, który można kupić np. w Lidlu na sernik ? :) Też chyba by wyszło :) A jeśli sklepy nie posiadają tego w asortymencie, to wyśle z Polski :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda smakowicie.. i całkiem proste wykonanie. Spróbuję zrobić w sobotę. Zrobię! Tylko, żeby wyszło! ;-) Od rana rarytasy na blogu u Asi.. a ja ślinkę łykam.. :)) Tymczasem zjem sobie "grześka" do kawy :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Kate - jestem pewna, że wyjdzie ! :))) Zobaczysz... pychotka !!! :)

    Ty Grześki zajadasz, a ja śniadanie - jak zwykle zaspałam do pracy, ale tylko troszkę...:) Uciekam.

    Pozdrawiam
    Asia

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)