... czyli ciągle w klimatach japomoto :)) Tak się w niedzielę spieszyłam, że zapomniałam o dwóch długaśnych aniołkach, więc wstawiam je spóźnienie teraz :)
Moja gromadka powiększa się z dnia na dzień... Ściana sukcesywnie się zapełnia... A ja zaczynam się do nich przywiązywać... Policzyłam jak wielka jest moja rodzinka - 8 japońców + 2 tradycyjne aniołki... A to nie koniec, bo w weekend wypiekłam kolejne - tym razem walentynkowe. One również zawisły na ścianie i czekają na malowanie, które bezwzględnie ma nastąpić w ten weekend. Więc mam już kilkanaście masosolnych stworków.
Wcale nie jest mi spieszno z ich pozbyciem się... Lubię jak tak wiszą i mi towarzyszą...
Fajne ta japońska odmiana ;)
OdpowiedzUsuńMnie najbardziej podobają się te czerwone, długie. Cudne mają fryzury i te trzy perełki - majtersztyk!!!