Tak mi ostatnio dobrze z tym codziennym pisaniem na blogu. Rozbestwiłam się, prawda ? I na dodatek tak zupełnie po prywatnej bandzie jadę. Co mi tam... Niechaj blog będzie pisany przez życie, tak jak miało być ;) A skoro tak, to pochwalę się, że już dziś po pracy zaczęłam weekend ! Wydłużyłam sobie, bo urlopu co niemiara za poprzedni rok mi pozostało do wykorzystania więc odpoczynek się należy. Czeka mnie trochę odwiedzin, być może też Gardenia na MTP więc generalnie zapowiada się fajnie :) Co z tego wszystkiego wyjdzie, to się okaże, bo plany mają to do siebie, że lubią się zmieniać. A tymczasem ...
z którym bratać się będę, przyznany przez
Di.
To niesłychanie miły gest. Di bardzo podziwiam za bliskie kontakty ze sztalugą, płótnem i farbami olejnymi. Przypomina mi moją siostrę, która niegdyś malowała piękne obrazy. Uważam, że jest to trudny fach, wymaga nie lada talentu, cierpliwości, kreatywności i precyzji. Poza tym Di posiada też jedną cechę, której mi niejednokrotnie brakuje - dystans do otaczającego świata :) Ja często biorę wszystko do siebie, za bardzo się przejmuję i przeżywam... Di natomiast ma dużą dawkę zdrowego poczucia humoru :) W sumie więc wychodzi na to, że nakręcamy się nawzajem :)
Gratulacje, piękny bratek! :))
OdpowiedzUsuńa ja tez go dostalam ;)
OdpowiedzUsuńiw - dziękuję :)
OdpowiedzUsuńblogniedzielny - gratuluję, zasłużone !
Asik, tiia jak już wszystkie chusteczki mokre i nos porządnie wysmarkany,można dystansować się. nie ma lekko :D życzę udanego urlopu i miłego buszowania po sklepach :) moc pozdrowień
OdpowiedzUsuńGratulacje:). Bratek prześliczny.
OdpowiedzUsuńA urlopu zazdroszczę. Oj tak tak:)
Di - lekko być nie musi, ale różowo mogłoby być :D
OdpowiedzUsuńIda - dziękuję :)