Właśnie wróciłam z ponad godzinnego spaceru - jest idealna pogoda na łyżwy, jak ktoś może lub lubi. Mroźno i słonecznie ! PIĘKNIE ! Porobiłam kilka zdjęć, które może kiedyś wrzucę tymczasem ... Di apeluje o więcej Matyldy, więc jak nigdy, w ciągu jednego dnia dwa posty - rozrzutność ! No więc ze względu na bardzo duże zainteresowanie świniakiem, poniżej przedstawiam w skrócie jej żywot :)
Matylda mieszka Poznaniu -> dzielnica Wilda -> na II piętrze -> w moim mieszkanku -> w klatce, zamykanej na mój pobyt w pracy. Przez pozostały czas może sobie wychodzić i buszować po kocu (Matylda nie lubi bowiem chodzić po panelach :)). Na zdjęciu poniżej nie miała jeszcze na wyposażeniu paśnika :)
Od mniej więcej tygodnia Matylda ma paśnik na siano, który wisi sobie z boku klatki. Dzięki niemu siano nie miesza się z trocinami i bobkami :D Ponadto ma przez to więcej miejsca w klatce.
W ciągu dnia Matylda siedzi ze mną na kanapie, z otwartą klatką, z której wychodzi sobie na spacerki, jeśli oczywiście ma na to ochotę :) Bardzo często chowa się między poduszkami, rozkłada wygodnie i leży do czasu, aż zgłodnieje :) Lubi również urządzać sobie biegi w połączeniu z podskokami - wygląda to bardzo zabawnie :) Okazuje w ten sposób swoją radość z przebywania na wolności :D (przynajmniej tak to tłumaczą fachowcy hehe)
Matylda jest głodna ZAWSZE, a wtedy gdy:
1. widzi jak idę do kuchni,
2. słyszy jak otwieram lodówkę,
to zaczyna się proszenie w postaci piszczenia albo biegania po klatce i wspinania się po szczebelkach :)
Czy Di jest usatysfakcjonowana ? :)
oj , tak teraz jestem usatysfakcjonowana :D
OdpowiedzUsuńMatylda ma świetne warunki :)
ps
musisz uważać, żeby nie przygnieść jej czymś . serio, moja znajoma miała chomika i ten zapodział się pewnego dnia. szukali po mieszkaniu, a on schował się w tapczanie i kiedy chowali pościel , stało się nieszczęście, przy zamykaniu pokrywy ,coś chrupnęło i to był on. poniósł śmierć na miejscu.
....ale chyba chomik jest trochę mniejszy.
odpukuję w niemalowane drewno !
No tak, chomiki są jednak mniejsze i bardziej dzikie wydaje mi się. Łażą gdzie popadnie, dlatego uczę Matyldę, że ma nie wychodzić poza teren koca :) Na podłodze się to sprawdza, na kanapie różnie - zdarza jej się buszować wszędzie i w sumie nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że kanapę mam czekoladową a na niej idealnie prezentuje się jej sierść. Generalnie jednak jest grzeczna, już daje spać w nocy i nie robi gdzie popadnie - opanowała sztukę korzystania z wc w klatce :D
OdpowiedzUsuńCieszę się, że mogłam zaspokoić Twoją ciekawość.
P.S.
W pierwszym poście z dnia dzisiejszego na zdjęciu widać czerwone trociny - to nie krew, tylko pozostałości po buraku ;) Wolę wyjaśnić zawczasu, bo wiele osób mnie o to pyta :)
bardzo urocze zwierze uwielbiam te piski swinek morskich :) :)
OdpowiedzUsuńHehe, mnie najbardziej bawi jak zapiszczy zniecierpliwiona tak bardzo wysoko, dając do zrozumienia "halo ?! chyba o mnie zapomniałaś ?!"
OdpowiedzUsuńTeż miałam kiedyś świniaka :)
OdpowiedzUsuńMimo, że samiczka, nazywała się Pan Świnek, bo tak zostało od początku.
Fajnie widzieć takiego szczęśliwego zwierzaka, widać, że jej dobrze, a wyposażenie to w ogóle high tech! Ja takiego 20 lat temu nie miałam :)))
Bardzo przemiła jest ta Twoja Matylda :)))
OdpowiedzUsuńiw - moja siostra też ma świniaka, który najpierw był Julią, a teraz jest Julianem, bo okazało się, że coś jej wyrosło :D Mam nadzieję, że jej dobrze, choć czasem mam wrażenie, że ją za bardzo rozpieszczam... Wystarczy jednak, że położy się na moich kolanach i wszystko jej wybaczam :) A tak w ogóle, to wołam na nią Mysza albo świniak :D
OdpowiedzUsuńpiękna !
OdpowiedzUsuń