niedziela, 27 lutego 2011

Z życia Matyldy - z dedykacją dla Di :)

Właśnie wróciłam z ponad godzinnego spaceru - jest idealna pogoda na łyżwy, jak ktoś może lub lubi. Mroźno i słonecznie ! PIĘKNIE ! Porobiłam kilka zdjęć, które może kiedyś wrzucę tymczasem ... Di apeluje o więcej Matyldy, więc jak nigdy, w ciągu jednego dnia dwa posty - rozrzutność ! No więc ze względu na bardzo duże zainteresowanie świniakiem, poniżej przedstawiam w skrócie jej żywot :)

Matylda mieszka Poznaniu -> dzielnica Wilda -> na II piętrze -> w moim mieszkanku -> w klatce, zamykanej na mój pobyt w pracy. Przez pozostały czas może sobie wychodzić i buszować po kocu (Matylda nie lubi bowiem chodzić po panelach :)). Na zdjęciu poniżej nie miała jeszcze na wyposażeniu paśnika :)

Od mniej więcej tygodnia Matylda ma paśnik na siano, który wisi sobie z boku klatki. Dzięki niemu siano nie miesza się z trocinami i bobkami :D Ponadto ma przez to więcej miejsca w klatce.

W ciągu dnia Matylda siedzi ze mną na kanapie, z otwartą klatką, z której wychodzi sobie na spacerki, jeśli oczywiście ma na to ochotę :) Bardzo często chowa się między poduszkami, rozkłada wygodnie i leży do czasu, aż zgłodnieje :) Lubi również urządzać sobie biegi w połączeniu z podskokami - wygląda to bardzo zabawnie :) Okazuje w ten sposób swoją radość z przebywania na wolności :D (przynajmniej tak to tłumaczą fachowcy hehe)

Matylda jest głodna ZAWSZE, a wtedy gdy:
1. widzi jak idę do kuchni,
2. słyszy jak otwieram lodówkę,
to zaczyna się proszenie w postaci piszczenia albo biegania po klatce i wspinania się po szczebelkach :)

Czy Di jest usatysfakcjonowana ? :)

8 komentarzy:

  1. oj , tak teraz jestem usatysfakcjonowana :D
    Matylda ma świetne warunki :)
    ps
    musisz uważać, żeby nie przygnieść jej czymś . serio, moja znajoma miała chomika i ten zapodział się pewnego dnia. szukali po mieszkaniu, a on schował się w tapczanie i kiedy chowali pościel , stało się nieszczęście, przy zamykaniu pokrywy ,coś chrupnęło i to był on. poniósł śmierć na miejscu.
    ....ale chyba chomik jest trochę mniejszy.
    odpukuję w niemalowane drewno !

    OdpowiedzUsuń
  2. No tak, chomiki są jednak mniejsze i bardziej dzikie wydaje mi się. Łażą gdzie popadnie, dlatego uczę Matyldę, że ma nie wychodzić poza teren koca :) Na podłodze się to sprawdza, na kanapie różnie - zdarza jej się buszować wszędzie i w sumie nie przeszkadzałoby mi to, gdyby nie fakt, że kanapę mam czekoladową a na niej idealnie prezentuje się jej sierść. Generalnie jednak jest grzeczna, już daje spać w nocy i nie robi gdzie popadnie - opanowała sztukę korzystania z wc w klatce :D

    Cieszę się, że mogłam zaspokoić Twoją ciekawość.

    P.S.
    W pierwszym poście z dnia dzisiejszego na zdjęciu widać czerwone trociny - to nie krew, tylko pozostałości po buraku ;) Wolę wyjaśnić zawczasu, bo wiele osób mnie o to pyta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo urocze zwierze uwielbiam te piski swinek morskich :) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hehe, mnie najbardziej bawi jak zapiszczy zniecierpliwiona tak bardzo wysoko, dając do zrozumienia "halo ?! chyba o mnie zapomniałaś ?!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Też miałam kiedyś świniaka :)
    Mimo, że samiczka, nazywała się Pan Świnek, bo tak zostało od początku.
    Fajnie widzieć takiego szczęśliwego zwierzaka, widać, że jej dobrze, a wyposażenie to w ogóle high tech! Ja takiego 20 lat temu nie miałam :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo przemiła jest ta Twoja Matylda :)))

    OdpowiedzUsuń
  7. iw - moja siostra też ma świniaka, który najpierw był Julią, a teraz jest Julianem, bo okazało się, że coś jej wyrosło :D Mam nadzieję, że jej dobrze, choć czasem mam wrażenie, że ją za bardzo rozpieszczam... Wystarczy jednak, że położy się na moich kolanach i wszystko jej wybaczam :) A tak w ogóle, to wołam na nią Mysza albo świniak :D

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)