Czyli pies, którego nie mam a o którym marzę od dzieciństwa. Podchodów do spełnienia tego marzenia było kilka. Dawno, dawno temu, gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami i po powrocie ze szkoły biegłam na dwór, robiłam różne zwariowane rzeczy. Bywałam w schronisku mojego rodzinnego miasta ale też opiekowałam się prawie wszystkimi bezpańskimi kundlami pojawiającymi się w zasięgu mojego wzroku :) Każdy kolejny był Kajtkiem, dla którego znosiłam jedzenie z lodówki. Budowałam budy z cegieł i desek w miejscu gdzie na wylanych fundamentach powstać miał sklep spożywczy, robiłam im legowiska w piwnicy i oczywiście przyprowadzałam je do domu ;) Pamiętam jednego Kajtka, z kręconymi włosami, całego siwego, z którym przyszłam do mieszkania. Rodzice nie byli zadowoleni, tym bardziej, że mieszkaliśmy w bloku, a mój tato zawsze powtarzał, że to nie miejsce dla psa ! Mimo świetnego kontaktu i wielkiej sympatii do czworonożnych utrzymuje ten pogląd do dziś. Mama zawsze miała stosunek obojętny jeśli chodzi o zwierzaki domowe - lubiła pogłaskać przez chwilę a zaraz potem zapomnieć o jego istnieniu. Siostra miała słabość do psiaków taką samą jak ja, z tą różnicą, że ona w końcu doczekała się realizacji tego marzenia, a ja do dziś nie. No więc psa nie posiadam z dwóch bardzo ważnych powodów: posiadam zakaz w umowie najmu dot. przetrzymywania psów i kotów na posesji, a nawet gdyby tego zakazu nie było, żal byłoby mi zostawiać psa samego w 4 ścianach na 9 h dziennie. Nie chodzi przecież tylko i wyłącznie o moją przyjemność, ale też o szczęście czworonoga, a skoro na chwilę obecną nie mogę poświęcić mu tyle czasu ile bym chciała, to mam Matyldę :) Jedyny kontakt z psem jaki posiadam, mam u mojej siostry :) Tak duża jak jest Bazuka, tak samo ogromna jest moja miłość do niej, a radość z możliwości obcowania z nią, spacerowania, bawienia i rozpieszczania nie zna granic !!! :)
Jest ona idealnym zaprzeczeniem teorii mojego taty, ponieważ siostra mieszka w bloku a Bazuka nie jest psem małym, bo to zwariowany sznaucer olbrzymi :) Co prawda nie jest to małe mieszkanie, ale jednak to mieszkanie, a nie dom. I co ? Da się ? Da ! Jasne, że pies musi mieć wybieg, najlepiej duży ogród ale ja nie widzę problemu aby wyjść z czworonogiem do lasu. I tak też robię, jeśli tylko mam ku temu okazję :) A marzenie o posiadaniu psa nadal pozostaje na liście "do realizacji" i nie mam nawet wątpliwości, że spełnię je jako jedno z pierwszych. Kiedy ? Hmmm... Jest wiele czynników, które muszą się złożyć na tę okoliczność :)
tez lubie pieski i gdyby nie pare ALE to moze bym i miala, kocham duze psy dostojne a one wymajaja tez duzo czasu bo psem trzeba sie zajmowac,biegac,bawic do psiego wyczerpania nie mam czasu na to, rano na spacer kto by z nim w zimie chodzil itd,itd,pasuje do ciebie psiak sliczne stworzonko :) :)
OdpowiedzUsuńMiałam psa ponad 16 lat. Był dla mnie najcudowniejszym i najmądrzejszym psem pod słońcem.Nie tylko dla mnie był ważny, mąż i córka też go kochali.W sierpniu odszedł ze starości na wielkie łowy, na drugą stronę tęczy. Tęsknię za nim niemiłosiernie, ale już nie wezmę żadnego psa.Bo nie tęsknię za psem jakimś tam, ale za moim ukochanym szorstkowłosym, karłowatym jamnikiem.Miał cudowną psychikę i był śliczny. Masz rację,że nie bierzesz psa, skoro tak długo nie ma Cię w domu- ja przez ten czas byłam w domu, nie pracowałam. A psina Twej siostry bardzo milutka.Życzę Ci, by spełniło się Twoje marzenie o własnym psie- pies to najcudowniejsze stworzenie na świecie.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Asieńko bardzo dziękuję Ci za wyróżnienie :) Co do pieska, sama pewnie bym sobie sprawiła ale jestem uzależniona od podróży, a to trudno byłoby pogodzić. Bo kotki nawet jak zostaną z moją Mamą to nie sprawiają jej takiego problemu jakim byłoby wychodzenie na spacery. Ale może kiedyś jeszcze... Miałam cudnego doga niemieckiego ale "dobrzy ludzie" mi go otruli. Nie zapomnę nigdy jak umierał na moich rękach...
OdpowiedzUsuńJak już będziesz mogła, spraw sobie psiaka, są niesamowite! Nasz towarzyszy nam już od 7 lat i jego czarna mordeczka i łapki są wręcz przysłowiowe w domu, my uczymy się od psa, a on od nas :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia! A Bazuka słodka - i ja też wolę większe psy!
O jaki cudny!!! I tak Wam ladnie razem:))
OdpowiedzUsuńfakt ,widać szczęście w oczach , wzajemna pozytywna energia, miło popatrzeć.
OdpowiedzUsuńw moich planach też jest miejsce dla pieska, ale póki co to pozostaje tęsknota po moich pieskach, które z racji wieku już odeszły.
miłego dnia :)
blogniedzielny – duże psy wymagają dużo czasu i dużo dyscypliny ;) ja akurat pozwalam Bazuce robić ze mną wszystko czego jej dusza zapragnie, ale tylko dlatego, że widzimy się raz na jakiś czas. Co do porannych spacerków, być może jest to uciążliwe, ale gdy mam możliwość to zanim sama zjem śniadanie, chwytam za smycz i biorę psinę na spacer :) Podoba mi się stwierdzenie „psie wyczerpanie” :) dziękuję :)
OdpowiedzUsuńanabell – widziałam Twoją psinkę na blogu i była fantastyczna ! Tak właśnie wyglądał Kajtek o którym pisałam, niemalże identycznie ! Ból po stracie czworonoga mogę sobie tylko wyobrażać. Dla mnie zwierzaki są nieodłącznym elementem rodziny i bardzo lubię gdy jakieś się gdzieś tam pałęta. Zupełnie inaczej wtedy chowają się dzieci (tak mi się wydaje). Dziękuję za odwiedzinki :)
OdpowiedzUsuńUla, jestem bardzo wrażliwa na krzywdę jaką ludzie wyrządzają zwierzakom, z tego też powodu, choć bardzo kocham psy, nie mogę udzielać się w schronisku. Ciągle mam dylemat w tej kwestii, bo wiem, że wiele mogłabym dać czworonogom ale... Po prostu serce mi się kraja gdy patrzę w jakim stanie trafiają tam zwierzęta i nie mogę się z tym pogodzić... Wiem, że koty to wspaniałe zwierzęta, ale jakoś przekonać się do nich nie mogę. Podziwiam i lubię ale mieć bym chyba nie chciała (?) Dog niemiecki – piękny, dostojny pies !
OdpowiedzUsuńiw – Twój psiak rzeczywiście jest uroczy ;) ja właściwie zapomniałam zapisać jaki psiak mi się marzy :) może będzie okazja jeszcze o tym wspomnieć. A co do mordeczki - uwielbiam ten moment rano, gdy budzę się u siostry (a śpię z Bazuką w salonie - ona oczywiście na swoim posłaniu a ja w łóżku), podchodzi do mnie Bazuk, kładzie swoją mordkę na łóżku, szczurcha mnie stempelkiem i mówi do mnie tymi swoimi czarnymi oczyskami „wstaniesz czy nie ?” :) To zawsze na mnie działa !!!
OdpowiedzUsuńStardust – dzięki, dwa wariaty, jak się dobiorą, to... nie ma mocnych :D A Ty masz psa ? :)
OdpowiedzUsuńDi – to ja też będę trzymała kciuki za realizację Twoich planów :) Pies dużo daje od siebie... W zasadzie, można by zaryzykować, że ma właściwości terapeutyczne, bo na mnie działa jak antidotum na wszystkie życiowe smutki :)
OdpowiedzUsuńZapomniałam dodać, że oboje ślicznie na tym zdjęciu wyglądacie! :))
OdpowiedzUsuńwpadnij do mnie po bratka :)
OdpowiedzUsuńiw - hehe, dzięki, dzięki ... :)
OdpowiedzUsuńDi - bratka ? takiego wiosennego ? już lecę !
trzeba żyć marzeniami..żeby tylko za bardzo nie zagłaskać ;)
OdpowiedzUsuń... mieć marzenia do spełnienia - bez nich życie byłoby smutne :)
OdpowiedzUsuńnom powoli starać się realizować..chociaż stopniowo :)
OdpowiedzUsuńdokładnie tak - nie wszystkie się da, bo tak to już jest z marzeniami, że nie wszystkie jest nam dane spełnić, ale... na większość można coś poradzić :)
OdpowiedzUsuńjak są chęci..i mierzone zamiary na siły :)
OdpowiedzUsuń