Sposoby na chandrę ? Zimowy spacer w słońcu. Kiełbasa a zaraz potem lody pistacjowe. Sen, sen, sen. Dobry film. Dobre towarzystwo mamy. Małe zakupy. Sport też znalazłby się na tej liście. Długa, gorąca kąpiel z dużą ilością piany, olejków, świeczek. Sprzątanie (nie zawsze). Sauna. Gotowanie (dla samej siebie najczęściej się nie chce). ANIOŁY. Dobre słowo przyjaciółki, która pocieszy, postawi do pionu, porozmawia, poświęci swój czas a na koniec da kopniaka w dupę :) Wakacje (oj, gdybym tylko mogła gdzieś wyjechać...). Śmieszne historie na Waszych blogach :) Świniak (pies ze względu na swoje rozmiary miałby zapewne większą siłę rażenia). Lista jest długa... niewiele z niej znajduje jednak dziś zastosowanie, a jeśli nawet - efekty marne. No może z wyjątkiem Stinga, który wzrusza mnie w słabsze dni, gdy podczas koncertu w Berlinie opowiada o swoim dzieciństwie, relacjach z ojcem, dedykując mu "Why should I cry for you ?" Jego głos zawsze brzmi perfekcyjnie ...
Są dni kiedy tracę wiarę w ludzi...
Szkoda, że tych dni jest coraz więcej.
Nie mam już dzisiaj sił...
Kochana Asiu,
OdpowiedzUsuńSą takie dni, że żadne sposoby nie działają...
Ale wiesz, ostatnio coraz częściej myślę sobie, że mam tak wiele, a czasem tak niewiele z tego, co mam, doceniam!
Zdrowie, nawet jeśli nie perfekcyjne!
Kąt, w którym też chętnie posłucham Stinga :)
Ciepłego zwierzaka na pocieszenie, w porywach nawet dwa.
Ciepły koc do okrycia się i wannę z gorącą wodą, żeby zmyć z siebie napięcie.
I czas, który mam tylko dla siebie, żeby nawet wypłakać wszystko, kiedy tego akurat mi potrzeba...
Pamiętaj, że Ty też to masz!
Mnie pomaga świeżo zmieniona pościel - człowiek zasypia otulony pięknym zapachem, od razu się czuje bardziej zaopiekowany :)))
Trzymaj się cieplutko!!! :)))
Asiu, witaj
OdpowiedzUsuńpowoli wracam,
powoli do rzeczywistości blogowej,
niebawem ogarnę wszelakie informacje i wydarzenia
:)
cóżeś dziś za cienie spotkała, że znienacka odebrały ci siłę i wiarę? co?
ufam, że znalazły Cię spokojne kolorowe sny
pamiętaj,
wszytko mija, nawet najdłuższa żmija
tulam mocno
też nie jestem w najlepszej kondycji . choroby przytłaczają, a zwłaszcza , kiedy dotyczą najbliższej osoby.
OdpowiedzUsuńo siebie tak nie martwię się, a jeśli nawet myślę o najgorszym, to w kontekście braku opieki nad Seniorami i o ich cierpieniu.
z koleżankami tak bywa . zazwyczaj nie ma sentymentów jeśli chodzi o faceta, zawsze jesteś na straconej pozycji , nawet jeżeli ten facet nie jest wobec niej ok , cóż miłość :). zawsze byłam naiwna w tym temacie i teraz na nic już nie liczę. pogadamy, pocieszymy się nawzajem , ale znam swoje miejsce w ich życiu.
największymi przyjaciółkami są matki...dobre matki. o przyjaźń jest trudno, walczysz, pielęgnujesz, a na koniec faktycznie ...bywa bolesny "kop" i rozczarowanie.
mój sposób na chandrę to malowanie , solne figurki i ciepłe słowa od najbliższych, przytulanki, towarzystwo sympatycznych zwierzaków.
jemioły to półpasożyty, dlatego drzewo na zdjęciu jeszcze żyje :) ładnie wygląda ta "zażyłość " :D
pozdrawiam ciepło :D kopniaków nie rozdaję :D chyba, że taki pozytywny na życzenie w celu wykurzenia chandry.
życzę dobra! też lubię Stinga, choć na mnie w chwilach chandry działa Coldplay - żeby się wypłakać (a właściwie wyryczeć) do dna, a potem już spokojnie oddychać...
OdpowiedzUsuńChandra - też potrzebna rzecz. :) Byle nie długotrwała. Pozdrawiam.
Kochani !
OdpowiedzUsuńBardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa !!! Ciepło się robi na sercu, gdy ma się takie wsparcie ! Każda z Was przyczyniła się do tego, że wczorajsza chandra jest już przeszłością :) Czasem wystarczy świeże, zupełnie inne spojrzenie kilku osób, które patrzą na sytuację obiektywnie, z boku aby otrząsnąć się, spojrzeć w lustro i powiedzieć „Dżoana, czy Ty przypadkiem nie przesadzasz ?” :) Ja zawsze przesadzam :D
Iw – masz absolutną rację, nie potrafimy cieszyć się z prostych rzeczy dnia codziennego. Nie doceniamy tak prozaicznych rzeczy. „Pokój [=szczęście] jest obecny w każdym naszym kroku, dlatego powinniśmy zwolnić i delektować się każdym stąpnięciem i każdym oddechem, a pod naszymi stopami będą rozkwitać kwiaty, z uśmiechem życząc nam pomyślnej drogi”, „Co rano, kiedy się budzimy, czekają na nas 24 nowiutkie, jeszcze nie napoczęte godziny. (…) Mamy szansę przeżyć je w taki sposób, by przynosiły nam pokój, szczęście i radość”– Thich Nhat Hanh, „Każdy krok niesie pokój – ZEN w sztuce codziennego życia”. Przepraszam, ale od razu jak przeczytałam Twój komentarz, przypomniałam sobie te dwa cytaty :)
Dorotko – tak, w snach znalazłam stoicyzm, który na co dzień gubię biegnąc tu i ówdzie… Stoicy, którzy budowali praktyczne techniki, by doznawać codziennej radości życia to dopiero mieli życie. Nie byli ludźmi, którym wszystko jedno, obojętnymi na zdarzenia. Po prostu uznawali je za obiektywne i wskazywali, że dopiero ich interpretacja zależy od nas. Najwięcej dzieje się w głowie. Uznanie tego faktu zmieniło ich sposób myślenia i nawigowania w rzeczywistości, pozwalało nie zadręczać się pośpiechem, nie wściekać na ludzi wokół… Idąc w ich ślady rano zmieniłam spojrzenie na pewne wydarzenia i po chwili zobaczyłam swój uśmiech :)
Di – o siebie się nie martwisz, ale inni o Ciebie owszem (np. ja), także kto jak kto, ale Ty musisz być w kondycji :) Nie żebym uznawała Cię za jakiegoś terminatora, bo każdy ma prawo do chwil słabości, ale czuję, że silna babka z Ciebie. Piszesz o opiece nad Seniorami – czy prowadzisz dom spokojnej starości ? Jeśli chodzi o przyjaciół, to mam ich niewiele, na jednej ręce mogę policzyć ale wiem, że nigdy nie zawiodą (liczy się jakość a nie ilość). Przy czym jest tak jak mówisz – każdy ma swoje życie a ja nie zawsze mam sumienie aby zawracać komuś głowę swoimi problemami. Nie chcę zaburzać niczyjego nurtu rzeki, więc czasem wolę się zamknąć sama ze sobą, skrobnąć coś, poradzić sobie z tym sam na sam… Co do facetów, wolę nie komentować – NIE WARTO ! Mama jest najlepszą przyjaciółką - wiem to może od niedawna, bo dojrzeć do tego musiałam, ale zgadzam się. Kopniaki mile widziane, ale takie motywujące, stawiające do pionu. Czasem trzeba mocno kimś potrząsnąć, aby się otrząsnął z kurzu, wstał i poszedł walczyć dalej :) Głowa do góry, kto jak nie Ty, ja, my damy radę ?
uriel – Coldplay też bardzo lubię, bardzo BARDZO ale wczoraj padło na Stinga. Z orkiestrą symfoniczną, to prawdziwa uczta dla uszu :) Wyryczałam się jak bóbr :) Catharsis bez dwóch zdań ! I właśnie – od 2 miesięcy zero chwili słabości, więc jedna, taka niewielka, nie zaszkodzi. A teraz czas iść do przodu, a przeszłość niechaj zostanie tam gdzie jej miejsce !
silna, ale jakim kosztem :D
OdpowiedzUsuńmożna powiedzieć- prowadzę przedszkole dla starszaków :D :D i ja załapuję się już w tym przedziale :D
gdzie ofociłaś takie tereny ? mieszkasz w blisko ?
pozdrawiam gorąco.... 38,6 stopni mam.
Di, taka ładna pogoda, a Ty z gorączką. Polecam babcine sposoby na grypę !
OdpowiedzUsuńTereny nadwarciańskie, Poznań, Łęgi Dębińskie ;) Tak, mieszkam niedaleko :)