poniedziałek, 28 lutego 2011

Sposoby na chandrę

Jemioła to pasożyt :)

Dla właścicieli czworonogów :)

Sposoby na chandrę ? Zimowy spacer w słońcu. Kiełbasa a zaraz potem lody pistacjowe. Sen, sen, sen. Dobry film. Dobre towarzystwo mamy. Małe zakupy. Sport też znalazłby się na tej liście. Długa, gorąca kąpiel z dużą ilością piany, olejków, świeczek. Sprzątanie (nie zawsze). Sauna. Gotowanie (dla samej siebie najczęściej się nie chce). ANIOŁY. Dobre słowo przyjaciółki, która pocieszy, postawi do pionu, porozmawia, poświęci swój czas a na koniec da kopniaka w dupę :) Wakacje (oj, gdybym tylko mogła gdzieś wyjechać...). Śmieszne historie na Waszych blogach :) Świniak (pies ze względu na swoje rozmiary miałby zapewne większą siłę rażenia). Lista jest długa... niewiele z niej znajduje jednak dziś zastosowanie, a jeśli nawet - efekty marne. No może z wyjątkiem Stinga, który wzrusza mnie w słabsze dni, gdy podczas koncertu w Berlinie opowiada o swoim dzieciństwie, relacjach z ojcem, dedykując mu "Why should I cry for you ?" Jego głos zawsze brzmi perfekcyjnie ...


P.S.
Są dni kiedy tracę wiarę w ludzi...
Szkoda, że tych dni jest coraz więcej.
Nie mam już dzisiaj sił...

7 komentarzy:

  1. Kochana Asiu,
    Są takie dni, że żadne sposoby nie działają...
    Ale wiesz, ostatnio coraz częściej myślę sobie, że mam tak wiele, a czasem tak niewiele z tego, co mam, doceniam!
    Zdrowie, nawet jeśli nie perfekcyjne!
    Kąt, w którym też chętnie posłucham Stinga :)
    Ciepłego zwierzaka na pocieszenie, w porywach nawet dwa.
    Ciepły koc do okrycia się i wannę z gorącą wodą, żeby zmyć z siebie napięcie.
    I czas, który mam tylko dla siebie, żeby nawet wypłakać wszystko, kiedy tego akurat mi potrzeba...
    Pamiętaj, że Ty też to masz!
    Mnie pomaga świeżo zmieniona pościel - człowiek zasypia otulony pięknym zapachem, od razu się czuje bardziej zaopiekowany :)))

    Trzymaj się cieplutko!!! :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Asiu, witaj
    powoli wracam,
    powoli do rzeczywistości blogowej,
    niebawem ogarnę wszelakie informacje i wydarzenia
    :)
    cóżeś dziś za cienie spotkała, że znienacka odebrały ci siłę i wiarę? co?
    ufam, że znalazły Cię spokojne kolorowe sny

    pamiętaj,
    wszytko mija, nawet najdłuższa żmija

    tulam mocno

    OdpowiedzUsuń
  3. też nie jestem w najlepszej kondycji . choroby przytłaczają, a zwłaszcza , kiedy dotyczą najbliższej osoby.
    o siebie tak nie martwię się, a jeśli nawet myślę o najgorszym, to w kontekście braku opieki nad Seniorami i o ich cierpieniu.
    z koleżankami tak bywa . zazwyczaj nie ma sentymentów jeśli chodzi o faceta, zawsze jesteś na straconej pozycji , nawet jeżeli ten facet nie jest wobec niej ok , cóż miłość :). zawsze byłam naiwna w tym temacie i teraz na nic już nie liczę. pogadamy, pocieszymy się nawzajem , ale znam swoje miejsce w ich życiu.
    największymi przyjaciółkami są matki...dobre matki. o przyjaźń jest trudno, walczysz, pielęgnujesz, a na koniec faktycznie ...bywa bolesny "kop" i rozczarowanie.
    mój sposób na chandrę to malowanie , solne figurki i ciepłe słowa od najbliższych, przytulanki, towarzystwo sympatycznych zwierzaków.

    jemioły to półpasożyty, dlatego drzewo na zdjęciu jeszcze żyje :) ładnie wygląda ta "zażyłość " :D

    pozdrawiam ciepło :D kopniaków nie rozdaję :D chyba, że taki pozytywny na życzenie w celu wykurzenia chandry.

    OdpowiedzUsuń
  4. życzę dobra! też lubię Stinga, choć na mnie w chwilach chandry działa Coldplay - żeby się wypłakać (a właściwie wyryczeć) do dna, a potem już spokojnie oddychać...

    Chandra - też potrzebna rzecz. :) Byle nie długotrwała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochani !

    Bardzo Wam dziękuję za wszystkie miłe słowa !!! Ciepło się robi na sercu, gdy ma się takie wsparcie ! Każda z Was przyczyniła się do tego, że wczorajsza chandra jest już przeszłością :) Czasem wystarczy świeże, zupełnie inne spojrzenie kilku osób, które patrzą na sytuację obiektywnie, z boku aby otrząsnąć się, spojrzeć w lustro i powiedzieć „Dżoana, czy Ty przypadkiem nie przesadzasz ?” :) Ja zawsze przesadzam :D

    Iw – masz absolutną rację, nie potrafimy cieszyć się z prostych rzeczy dnia codziennego. Nie doceniamy tak prozaicznych rzeczy. „Pokój [=szczęście] jest obecny w każdym naszym kroku, dlatego powinniśmy zwolnić i delektować się każdym stąpnięciem i każdym oddechem, a pod naszymi stopami będą rozkwitać kwiaty, z uśmiechem życząc nam pomyślnej drogi”, „Co rano, kiedy się budzimy, czekają na nas 24 nowiutkie, jeszcze nie napoczęte godziny. (…) Mamy szansę przeżyć je w taki sposób, by przynosiły nam pokój, szczęście i radość”– Thich Nhat Hanh, „Każdy krok niesie pokój – ZEN w sztuce codziennego życia”. Przepraszam, ale od razu jak przeczytałam Twój komentarz, przypomniałam sobie te dwa cytaty :)

    Dorotko – tak, w snach znalazłam stoicyzm, który na co dzień gubię biegnąc tu i ówdzie… Stoicy, którzy budowali praktyczne techniki, by doznawać codziennej radości życia to dopiero mieli życie. Nie byli ludźmi, którym wszystko jedno, obojętnymi na zdarzenia. Po prostu uznawali je za obiektywne i wskazywali, że dopiero ich interpretacja zależy od nas. Najwięcej dzieje się w głowie. Uznanie tego faktu zmieniło ich sposób myślenia i nawigowania w rzeczywistości, pozwalało nie zadręczać się pośpiechem, nie wściekać na ludzi wokół… Idąc w ich ślady rano zmieniłam spojrzenie na pewne wydarzenia i po chwili zobaczyłam swój uśmiech :)

    Di – o siebie się nie martwisz, ale inni o Ciebie owszem (np. ja), także kto jak kto, ale Ty musisz być w kondycji :) Nie żebym uznawała Cię za jakiegoś terminatora, bo każdy ma prawo do chwil słabości, ale czuję, że silna babka z Ciebie. Piszesz o opiece nad Seniorami – czy prowadzisz dom spokojnej starości ? Jeśli chodzi o przyjaciół, to mam ich niewiele, na jednej ręce mogę policzyć ale wiem, że nigdy nie zawiodą (liczy się jakość a nie ilość). Przy czym jest tak jak mówisz – każdy ma swoje życie a ja nie zawsze mam sumienie aby zawracać komuś głowę swoimi problemami. Nie chcę zaburzać niczyjego nurtu rzeki, więc czasem wolę się zamknąć sama ze sobą, skrobnąć coś, poradzić sobie z tym sam na sam… Co do facetów, wolę nie komentować – NIE WARTO ! Mama jest najlepszą przyjaciółką - wiem to może od niedawna, bo dojrzeć do tego musiałam, ale zgadzam się. Kopniaki mile widziane, ale takie motywujące, stawiające do pionu. Czasem trzeba mocno kimś potrząsnąć, aby się otrząsnął z kurzu, wstał i poszedł walczyć dalej :) Głowa do góry, kto jak nie Ty, ja, my damy radę ?

    uriel – Coldplay też bardzo lubię, bardzo BARDZO ale wczoraj padło na Stinga. Z orkiestrą symfoniczną, to prawdziwa uczta dla uszu :) Wyryczałam się jak bóbr :) Catharsis bez dwóch zdań ! I właśnie – od 2 miesięcy zero chwili słabości, więc jedna, taka niewielka, nie zaszkodzi. A teraz czas iść do przodu, a przeszłość niechaj zostanie tam gdzie jej miejsce !

    OdpowiedzUsuń
  6. silna, ale jakim kosztem :D
    można powiedzieć- prowadzę przedszkole dla starszaków :D :D i ja załapuję się już w tym przedziale :D

    gdzie ofociłaś takie tereny ? mieszkasz w blisko ?
    pozdrawiam gorąco.... 38,6 stopni mam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Di, taka ładna pogoda, a Ty z gorączką. Polecam babcine sposoby na grypę !

    Tereny nadwarciańskie, Poznań, Łęgi Dębińskie ;) Tak, mieszkam niedaleko :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)