środa, 16 lutego 2011

Jeden motyl wiosny nie czyni

Miesiąc z hakiem do wiosny a ja już naprawdę mam dość ciężkich płaszczy, kozaków i otulania się szalami. Mam ochotę wskoczyć w zielonkawy trencz, lekką apaszkę i szpilki :) Jeszcze troszkę, już niedługo... Fajnie jest jak świeci słońce, coraz później zapada zmrok, coraz wcześniej robi się jasno. Przyjemnie się wtedy wstaje i wraca z pracy ;) Ma się wrażenie, że jeszcze tyle czasu nam zostało do zagospodarowania ;) Tymczasem za oknem mrozy - po jakie licho ?! Ja wiem, że dopiero mamy połowę lutego, ale błagam... Może już odpuśćmy sobie śnieg i białe szaleństwa w tym półroczu ? :) Przecież było już kilka przyjemnych dni z powiewem wiosny :) Nie odwlekajmy tego, co nieuniknione :)


Pogoda swoją drogą, ale mi brakuje ruchu. Już dawno nie miałam takiego zastoju i szlag mnie trafia, bo niewiele w tym temacie mogę zrobić. Zakończyłam serię zabiegów fizykoterapeutycznych ale jak się okazuje, jest to kropla w morzu potrzeb, no więc jodze mówię papa na czas dłuższy. O wiosennym bieganiu też mogę pomarzyć. Jedyne co jest dozwolone to basen i to też w ograniczonym zakresie. Pływać mogę, owszem, ale nie żabką, więc muszę chyba nauczyć się innej techniki pływania. Inna opcja to aerobik w wodzie (szkoda, że nie ma jogi w wodzie :)) a jeszcze lepiej spinning wodny :) To mi wolno, bo staw odciążony a mięśnie pracują. Rowerek stacjonarny nawet wskazany, tylko, że aby go używać trzeba go najpierw mieć ! A gdzie tu moje wymarzone ścianki, wspinaczki ? Nie no, nie odpuszczę, nie ma szans ! A był taki czas, jeden bardzo długi weekend, w trakcie którego w ogóle zapomniałam o problemie z kolanami, bo chrząstka tak jakby poszła spać nie dając o sobie znać :) Zresztą, czy ja jeszcze mam chrząstkę rzepki ? Skoro boli, to pewnie się już starła na pył... Wybaczcie ale muszę sobie ponarzekać, bo temat generalnie ciągnie się za mną jak rzeka i wygląda na to, że będzie to Amazonka, bo wyleczyć tego nie można za cholerę, ewentualnie zahamować dalszy rozwój. Jeszcze trochę i budowę stawu kolanowego będę umiała na pamięć a o chondromalacji rzepki będę pisała książki :D Przyznać też muszę, że temat mnie zaciekawił i zgłębiam go na tyle, ile mogę, jeśli więc znalazłby się ktoś chętny do polemiki, to zapraszam :)

Dość narzekania. Świniak w ciągu sekundy potrafi mnie wyrwać ze smutku swoimi maratonami i podskokami radości :) Zadziwiające ile ten zwierzak może zjeść - gdzie ona to wszystko mieści ? Ostatnio jej rarytasem jest burak... Możecie sobie wyobrazić jak wygląda jej białe futerko po takim smakołyku :) A co tam futerko - makijaż naturalny gotowy w mig ! Czerwone usta jak u prawdziwej kobiety :D Oczywiście sałata i ogórek RULEZ - da się za to sprzedać :) A dziś posiałam dla niej rzeżuchę - ciekawe co ona na to :)

3 komentarze:

  1. polecam zastrzyki w staw kolanowy. są drogie, ale wystarczy czasami jeden zastrzyk. jesteś młoda ,szybko zregenerujesz ubytki.
    motyl cudo , ale o czułkach zapomniałaś :) ( druciki). pozdrawiam i pędzę do przychodni po wyniki. mam cykora :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Stardust - dzięki !

    Di - czułki były, ale się złamały przy upadku, więc jest motyl inwalida ;) Myślę o Tobie i o wynikach - trzymam kciuki, będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)