Biorąc pod uwagę moje ostatnie życiowe doświadczenia związane z Egiptem, powinnam w zasadzie zacząć lepić anioły z hidżabem (może kiedyś:)) a tu proszę - japońce się wkradły :)
Zamierzam dla samej siebie ulepić takieeeeeegggoooooo wielkiego japońca, który zawiśnie na mej ścianie. Najbardziej urokliwe to te najbardziej nasycone kolorem czyli czerwone :) Ohh, wiem, że to zabrzmi nieskromnie, ale bardzo mi się podobają ! Jest to coś nowego, niebanalnego wg mnie. I choć wymagają troszkę więcej pracy (szczególnie z kimonem), niż tradycyjne anioły, to warte są efektu. Oczywiście nie każdemu przypadają do gustu.
Jeszcze w styczniu powstaną troszkę inne japońce... Nie chcę za dużo zdradzać, bo mam pewien pomysł w głowie... Jedyne co mogę napisać, to tyle, że nie będą już takie smukłe :)) Są już nawet ulepione, czekają tylko na malowanie :) Więc pojawią się niedługo - mam nadzieję.
podobaj mi sie twoje aniolki, szczegolnie pomysl na japonce jest rewelacyjny :).
OdpowiedzUsuńDziękuję :)
OdpowiedzUsuńZ niecierpliwością czekam na egipską odmianę ;)
OdpowiedzUsuńDaj znać jak będą gotowe.