sobota, 9 stycznia 2010

Przygoda z krecikami

Kiedyś, w jednym z moich początkowych postów na blogu wspominałam, że nie tylko anioły miałam okazje do tej pory lepić. I oto dowód. Na specjalne zamówienie dla synka mojego kolegi, fana Krecika z czeskiej bajki, ulepiłam na początku 2008 roku...

Kreciki w bardzo szybkim tempie zdobyły serca wielu osób je oglądających - fascynacji nie było końca :) Było to WIELKIE wyzwanie, bo nie łatwo jest ulepić z masy stojącą figurkę (przynajmniej dla mnie). Jak jednak widać, nie ma rzeczy niemożliwych !!! :)

I w ten oto sposób cały czas zaskakuję siebie. Czasami zastanawiam się, czy jest to kwestia talentu ? Czy po prostu praktyki ? Chęci ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)