Świetny weekend, owocny, pełen pozytywnych emocji i wrażeń :) Diabolo powędrował w dobre ręce mojej siostry :) Diabełek jak widać już w walentynkowym tonie, można rzecz z sercem na dłoni i wcale nie taki niegrzeczny, bo skrzydełka mu wyrosły :) W tym miejscu chciałabym podkreślić, że pomysł na diabełka należy do Pani Moniki Madejek.
Dziś, miałam okazję posmakować dzieciństwa, czyli zjeść pyszną, zrobioną przez mamę, zupę mleczną z kluseczkami... Mmmmmmniam... Do tego świeża bułka z domowym dżemem wiśniowym i niebo w gębie gotowe ! :) Nie ma to jak u mamy... Nie powinno więc nikogo dziwić, że po tak pożywnym śniadaniu, miałam wystarczająco dużo energii aby troszkę pobiegać po lesie i zrobić kilka zimowych zdjęć. Mimo, iż za oknem odstraszające -15, słońce zachęcało do spacerów. Efekty może nie są super profesjonalne, bo wiadomo - sprzęt nie taki... ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma :)
Jeśli chodzi o dzieła masosolne - moje geishe są na wykończeniu :) Nowe farby sprawdzają się w 100% ! Posiadam też wiele nowych pomysłów na ich wykończenie. Mam nadzieję, że najpóźniej w weekend będę mogła się podzielić z Wami tym, czego dokonałam :)
Zima jest piękna w tym roku! Ładne zdjęcia! :)
OdpowiedzUsuńA mój Nikon się zbuntował. Gdy po piętnastu minutach marszu chciałam pstryknąć fotkę bobrowej tamie, on nie chciał się włączyć! Typowy 'japończyk', nie lubi zimy z taką niską temperaturą..;))
Bułka z dżemikiem wiśniowym i mleczna z lanymi kluskami? To tylko u mamy.. albo u babci.. :) Smakuje najlepiej! :)
:*
Fajny Blog Asiu Będę tu częstym gościem
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i podziwiam pasję
Miłego dnia Pati