Lubię takie dni, kiedy nie muszę się nigdzie spieszyć, spać tak długo jak chcę :) Wcale nie mam wtedy poczucia, że czas ucieka mi przez palce... Wiem, że są w życiu dni kiedy trzeba zwolnić, po to aby w kolejnych nadążyć za światem :) O moich filozoficznych dywagacjach będzie innym razem. Teraz do rzeczy...
Jak tak usiądę i poprzeglądam swój dorobek uwieczniony na fotografii to przyznaję, że całkiem sporo dotychczas ulepiłam. O niektórych ulepkach z duszą, które poszły w świat zdążyłam nawet zapomnieć :) W takich chwilach uzmysławiam sobie, że wszystko co zdarza się i zmienia nasze życie, to ulotne mgnienia... a ocalić je można właśnie przez fotografię :)
Grudniowa kolekcja z 2009 roku była urozmaicona, bogata :) Zaraz przekonacie się dlaczego :)
Oprócz tradycyjnych aniołków powstały też inne, o których szerzej napiszę w kolejnym poście, ponieważ przygoda z nimi trwa do dziś :) Zastanawiam się, do którego anioła z tej kolekcji zdążyłam się przywiązać...? Choć czasu było niewiele, bo rozeszły się naprawdę w szybkim tempie (chyba ze względu na święta), najbardziej przypadły mi do gustu cytrynki i "pani ziemia" (pierwszy od lewej w górnym rzędzie - kolorystycznie idealnie pasował do wystroju wnętrza w moim mieszkaniu) :) Oba mają już swoich nowych właścicieli. O oto jak wyglądała cała gromadka prosto z pieca :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)