poniedziałek, 18 stycznia 2010

Grypowo :(

No i stało się. Mój nos przypomina kran z uszkodzoną uszczelką :( W zasadzie nic innego mi nie dolega z wyjątkiem nieustającego kataru !!! I mimo, iż pojawiłam się dziś na chwilę w pracy (silne poczucie obowiązku :D), postanowiłam druga połowę dnia przeznaczyć na walkę z objawami grypy. Leżę więc z łóżku, wypijam litrowe ilości gorącego soku malinowego z cytryną i wspomagam się medykamentami. Mam nadzieję, że to mnie postawi na nogi - choć troszkę...

Idąc do pracy tradycyjnie nie mogłam oprzeć się pokusie i zrobiłam zdjęcia naszej polskiej zimie a konkretniej choince, która swych białym, nienaruszonym jeszcze puchem zwróciła moja uwagę :) A na zdjęciu obok przedstawiam Wam dumnego Stasia, który jest jedynym świątecznym akcentem jaki pozostał w moim mieszkaniu :)

3 komentarze:

  1. Gorąco życzę szybkiego powrotu do zdrowia :) A nawiązując do "cyrkowego" posta, zgadzam się całkowicie, sama nieomalże wychowałam się kręcąc po kulisach cyrku. Ba zdarzyło mi się w jednym, węgierskim pracować i mieszkać w wozie cyrkowym - ale malowałam jedynie reklamy :) Moim marzeniem jest zobaczyć cyrk "Zingaro" bo to prawdziwe dzieło sztuki i ludzie kochający konie. Też powinnam sobie postanowić, że zobaczę do ... tki, ale nie będę głośno tego pisać :)
    Pozdrawiam
    Ula

    OdpowiedzUsuń
  2. Ula - dziękuję za odwiedziny :) Walkę z objawami grypy wygrałam, więc przyznaję, że jestem z siebie zadowolona. Jeśli chodzi o Cirque de Soleil to moja fascynacja ich przedstawieniami trwa do dziś, o czym podzielę się wkrótce na łamach mojego skromnego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Strasznie u nas zimno w Wielkopolsce, chyba z .. minus siedemset, brr ;). Dobrze, że się wykurowałaś. Mnie właśnie "bierze"..
    Gorąca herbata z cytryną i kocyk, może też dam radę. Stasiu mnie zachwycił. Zatęskniłam za robótkami.. :)
    Pozdrowienie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń

Jeśli witasz w moich progach po raz pierwszy nie zapomnij się podpisać i/lub zostawić po sobie namiar - chętnie Cię odwiedzę :)